Moscato di Scanzo – szukałem, aż znalazłem

Są takie wina, których znalezienie, a tym bardziej zakupienie wcale do łatwych i prostych rzeczy nie należy, mimo że znajdujemy się w samym sercu miejsca ich produkcji. I nie mam tu na myśli najdroższych win na naszej planecie, których ceny osiągają astronomiczne kwoty, a znaczna większość z nich jest już sprzedana zanim w ogóle trafi na rynek. Chodzi mi o coś nieco innego, o wina iście lokalne, o których mało kto słyszał, a tym bardziej próbował.

Lubię odkrywać tego typu „perełki” – wina, które są miejscowym skarbem, czymś zupełnie niszowym, swoistą wisienką na torcie danego regionu. Znają i cenią je tylko miejscowi oraz wąskie grono nieco bardziej wtajemniczonych amatorów wina. Przeciętny konsument prawdopodobnie nigdy takich win nie spróbuje, gdyż nie wie o ich istnieniu, a więc nie wie czego szukać. No chyba, że ma odrobinę szczęścia i ktoś życzliwy zasugeruje mu, czego powinien spróbować, czego poszukać.

Będąc w Bergamo i okolicach udało mi się znaleźć taką miejscową perełkę, choć wcale tak łatwo nie było. Moscato di Scanzo, bo o nim mowa to niezwykle rzadkie wino w stylu passito produkowane właśnie na tym obszarze, a dokładniej w gminie
Scanzorosciate na wschód od Bergamo. Moscato di Scanzo DOCG to, o ile mnie pamięć nie myli, najmniejsze DOCG w całej Italii ( a przy okazji jedna z najmniejszych apelacji w kraju biorąc pod uwagę zarówno DOCG jak i DOC ), gdyż areał upraw obsadzonych tą odmianą Moscato to zaledwie 30 ha.

Właśnie owa odmiana to kolejna rzecz, która czyni to wino wyjątkowym. Muskata kojarzymy przede wszystkim z białym szczepem ( te najbardziej znane to Muskat Blanc à Petits Grains i Muskat Aleksandryjski ). Ogromna rodzina Muskatów to kilkadziesiąt różnych odmian, klonów, które dają głównie białe wina. Moscato di Scanzo jest jednym z nielicznych wyjątków, gdyż to odmiana czerwona, co wśród tej familii rzadko się zdarza. Innym przykładem może być np. Moscatel Roxo z portugalskiego Setubal.

Do tego trzeba jeszcze dodać to, iż producentów tego wina jest dosłownie kilkunastu. Konsorcjum Moscato di Scanzo zrzesza ledwie dwudziestu wytwórców tego wyjątkowego eliksiru. Każda winiarnia wytwarza co roku od 700 do 3000 półlitrowych ( lub 0.375 l ) butelek owego nektaru – roczna produkcja to maksymalnie około 50 – 60 tysięcy butelek. Znaleźć jedną z nich wcale nie jest tak łatwo, będąc nawet tam na miejscu.

Moscato di Scanzo ma dość długą historię. Nie sięgając za bardzo wstecz i pomijając mniej lub bardziej prawdopodobne legendy, warto zaznaczyć, że wino na pewno cieszyło się popularnością w okresie renesansu, kiedy to gościło na szlacheckich stołach rodów z Mediolanu czy Wenecji. Podobno było też jednym z ulubionych win carycy Katarzyny II, a od 1850 roku ( również podobno? ) zasmakowała w nim brytyjska rodzina królewska. Jedno jest pewne – miejscowi producenci wytwarzali to wino przez stulecia głównie dla swoich własnych potrzeb, a dopiero z czasem zrobiło się o nim bardziej głośno.

Jak wspomniałem, Moscato di Scanzo to wino w stylu passito, a więc powstające poprzez podsuszanie gron, co w tym przypadku trwa minimum 21 dni, a zwykle znacznie dłużej. Następnie musi dojrzewać co najmniej 2 lata – najczęściej ma to miejsce w stalowych lub szklanych zbiornikach, choć w przypadku etykiety, którą ja zakupiłem, jak podaje producent, wino dojrzewało w barriques.

Moscato di Scanzo uparcie szukałem w enotekach w Bergamo, aż w końcu udało mi się je znaleźć, więc nie wahałem się długo i zakupiłem butelkę Moscato di Scanzo Don Quijote DOCG 2009 od wytwórcy Monzio Compagnoni, który produkuje m. in. to rzadkie wino.

Potem, również w Bergamo, natrafiłem na jeszcze dwie etykiety Moscato di Scanzo.

Moscato di Scanzo to wino wyjątkowe, co potwierdza zawartość butelki Don Quijote 2009, którą z ogromną ciekawością otworzyłem. Wino prezentuje rubinową, wiśniową suknię z odcieniem owocu granatu i spalonej słońcem ziemi.
Złożone, wyrafinowane nuty śliwek, konfitury, wiśni, jagód, przetworzonego owocu, likieru z czarnej porzeczki, dzikiej róży, słodkiej tabaki, słodkich przypraw, cynamonu, goździków, wanilii, a do tego wszystko to podkręcone balsamicznym tłem. Woń niczym wizyta w perfumerii. Na podniebieniu również wielowarstwowe, balsamiczne, wiśniowe, korzenne, niczym gęsty sos owocowy doprawiony szczyptą przypraw. Treściwe, pięknie zrównoważone, gdyż słodycz nie jest męcząca, a pozostaje w idealnej harmonii z kwasowością i mineralnym muśnięciem. Wino słodkie, które nie nuży i z wielką przyjemnością sięga się po kolejny łyk. Szlachetne i aksamitne, długo pozostaje w ustach. Szkoda tylko, że tego nektaru było jedynie 0,375 l. Prawdziwie medytacyjna pozycja.

Moscato di Scanzo nie wymaga zestawiania go z jedzeniem. Warto wypić je po posiłku w dobrym towarzystwie. Jeżeli miałbym jednak pokusić się o jakieś kulinarne połączenia, to zaproponowałbym tartę/ciasto z suszonymi, czerwonymi i ciemnymi owocami, ciasta z konfiturą, pieczone owoce w winie i occie balsamicznym, dojrzały pleśniowy ser.

Jeżeli ktoś jest bardzo hojny ( i ma kilka butelek tego nektaru? ) oraz chciałby obdarować kogoś dobrym, słodkim winem, to Moscato di Scanzo idealnie nadaje się jako wino na prezent ( więcej w zakładce Wino Na Prezent ).

Wino zakupiłem zagranicą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *