Ristorante Battaglino

Ristorante Battaglino w Bra to jeszcze jeden adres, którego pominąć nie wypada, jeżeli cenimy sobie prawdziwą, tradycyjną piemoncką kuchnię. Po niezwykle przyjemnie spędzonych dwóch wieczorach w Osterii del Boccondivino (czytaj tutaj), Battaglino to kolejne miejsce, którego nie chciało się szybko opuszczać i to nie tylko ze względu na pyszne jedzenie, ale również z uwagi na wspaniałą atmosferę.

Będąc w Bra, czy to podczas samego Cheese, czy przy innej okazji, warto postarać się o rezerwację stolika w Battaglino i zjeść kolację w miejscu, które już od dawna na dobre zakorzeniło się w tym małym, piemonckim miasteczku. Restauracja istnieje od 1919 roku i to prawdziwie rodzinne przedsięwzięcie, które prowadzi już kolejne pokolenie. I tą rodzinną atmosferę można wyczuć na każdym kroku. Byłem tu po raz pierwszy, ale miałem wrażenie, jakbym zaglądał tutaj już od jakiegoś czasu. Goście przychodzą do Battaglino całymi rodzinami i widać, że większość dobrze zna się z właścicielami. W sumie nie ma się czemu dziwić. Autentyczna, lokalna, nieprzekombinowana kuchnia broni się sama, a dowodem tego jest pełne obłożenie lokalu każdego wieczoru oraz liczne wyróżnienia i rekomendacja tego miejsca przez sam Slow Food.

W restauracji zjawiłem się o godzinie 19:30 – zgodnie z wcześniejszą rezerwacją, a w przeciągu kolejnych 30 minut lokal wypełnił się gośćmi do ostatniego stolika. Świadczy to o niemałej popularności tego miejsca w Bra, a dodatkowo w czasie festiwalu Cheese zjedzenie tutaj kolacji tym bardziej do łatwych rzeczy nie należy. Tak więc, rezerwacja obowiązkowa dla wszystkich chętnych.

Karta w Battaglino, podobnie zresztą jak w Osterii del Boccondivino nie jest nadmiernie rozbudowana i bazuje na piemonckich, lokalnych klasykach podawanych w prosty sposób. Liczy się autentyczny smak jakościowych produktów, bo on przecież obroni się sam. Pod tym względem Battaglino ma wiele wspólnego ze wspomnianą Osterią.

Karta win oczywiście z naciskiem na Piemont, z którego to regionu w Battaglino można znaleźć kilka naprawdę ciekawych, wyselekcjonowanych etykiet.

Mój wybór padł na kieliszek świetnej barbery – Franco Conterno Cascina Sciulun Barbera d’Alba Superiore 2017.

Podczas kolacji w Battaglino zamówiłem trzy dania: flan paprykowy z sosem z parmigiano, policzek cielęcy duszony w nebbiolo oraz klasyczny piemoncki deser, czyli bonet.

Ciepły flan z kremowym, parmezanowym sosem, którego nie żałowano, bardzo udanie rozpoczął moją kolację. Porcja w sam raz na przystawkę.

Policzek cielęcy został uduszony w nebbiolo do perfekcji – klasyka w najlepszym możliwym wydaniu. Prosto i niezwykle smacznie.

Na deser jeden ze słodkich piemonckich klasyków, czyli bonet – tradycyjne ciastko przygotowywane bez użycia mąki. Ten podawany w Battagliano smakował bardzo, ale muszę nieskromnie przyznać, że bonet, którego piekłem w domu był chyba trochę lepszy 😊 ( przepis tutaj ).

Kolacja dobiegła końca, a mnie wcale nie chciało się opuszczać restauracji. Nie wiem do końca czemu, ale czułem się tutaj po prostu prawie jak u siebie. Battaglino ma to coś w sobie – poza świetną kuchnią i winem jest tu jeszcze wyjątkowa atmosfera, dla której również chce się do tego miejsca wracać. Pamiętajcie – będąc w Bra nie omińcie tego adresu.

Adres: Battaglino, Piazza Roma 18, Bra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *