Barón de Ley

Wędrówka po Półwyspie Iberyjskim kolejny raz zaprowadziła mnie do regionu La Rioja. Wędrówka oczywiście palcem po mapie i z kieliszkiem w dłoni, bo na chwilę obecną trudno o inny sposób podróżowania ( ale jest światełko w tunelu ). Rioję osobiście bardzo sobie cenię i cieszy mnie każde nowe doświadczenie z winami z tej właśnie części Hiszpanii.

Tym razem postanowiłem przetestować trzy etykiety od Barón de Ley – marki znanej nie tylko w La Rioja, ale i poza jej granicami. Wina sygnowanie mianem „Rioja” mogą powstawać na określonym obszarze trzech regionów: La Rioja, Nawarra i Kraju Basków ( prowincja Alava ). Dla przypomnienia spójrzmy na poniższą mapkę ( podregion Rioja Baja obecnie zmienił nazwę na Rioja Oriental ):

źródło: thewinesociety.com

Barón de Ley ( Barón de Ley Group ) to winiarnia znajdująca się w miejscowości Mendavia, terytorialnie już na obszarze Nawarry. Wielu wskazuje, że to wytwórca wyznający filozofię francuskiego château – własne winnice, limitowana produkcja, koncepcja wypuszczania win z pojedynczych winnic, nowoczesnych, w bordoskim stylu, ale z charakterem i klasą Rioja. Wokół producenta wyrosło trochę kontrowersji, ale mimo to podąża on swoją własną drogą. I może niech tak zostanie, bo dzięki temu świat jest ciekawszy- ten winny także 🙂

W skład Barón de Ley Group wchodzi kilka marek/firm, pośród których znaleźć możemy winiarnię El Coto de Rioja nabytą w 1991 roku,  Finca Museum Viñedos y Bodegas w Cigales, Viñedos Barón de Ley ( zarządza wszystkimi winnicami grupy ), Bodega Máximo produkująca wina w Kastylii-La Manchy, Dehesa Barón de Ley i oczywiście sama  Bodega Barón de Ley z siedzibą w Mendavia.

Początki działalności wytwórcy sięgają lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, choć dopiero w 1990 roku na rynek wypuścił on swoje pierwsze wino. Budynek winiarni znajduje się w posiadłości Finca de Imas i przylega do XVI-wiecznego benedyktyńskiego klasztoru, byłej fortecy – to tu obecnie znajduje się siedziba główna całej Barón de Ley Group. Wszystko to otoczone hektarami własnych winnic ( łącznie do producenta w La Rioja należy około 320 ha winnic w tym te najstarsze w Cenicero ). Dominują nasadzenia Tempranillo, ale wśród nich znajdziemy też m. im. Graciano, Garnacha, Maturana ( pierwsza większa uprawa tej rzadkiej odmiany w Rioja ), Viura, Garnacha Blanca, czy nawet Verdejo, Sauvignon Blanc i Chardonnay ( te trzy ostatnie w winnicach Carboneras leżących na wysokości 840 m n.p.m., co czyni je najwyżej położonym obszarem uprawy winorośli w La Rioja ).

Ciekawie wygląda również cały proces winifikacji. Grona zbierane ręcznie ( jak twierdzi producent około 850 000 kg winogron podczas każdego zbioru ) trafiają do winiarni, gdzie grupa winemaker’ów każdego ranka sprawdza i testuje zawartość fermentujących kadzi, aby podjąć właściwą decyzję co do temperatury, długości maceracji itp. Baron de Ley przeprowadza też rożne eksperymenty w specjalnie przeznaczonych do tego sześciu kadziach. Wina dojrzewają w beczkach typu bordoskiego. W piwnicach producenta, w których panuje kontrolowana temperatura i wilgotność, znajdziemy 12000 beczek z dębu amerykańskiego i 3000 beczek z dębu francuskiego. Wytwórcy gwarantuje też minimalny okres dojrzewania w butelkach większości swoich win przed wypuszczeniem ich na rynek – od 18 miesięcy do nawet 3 lat. Wszystko to w piwnicach mogących pomieścić nawet 4.500000 butelek.

Z portfolio producenta miałem ostatnio okazję sprawdzić trzy jego pozycje. Dwa wina czerwone: Maturana i Graciano z linii Varietales, które tworzone są z danej odmiany winorośli oraz białą reservę będącą kupażem trzech odmian.

Jak wypadły poszczególne wina? Poniżej moja krótka ocena każdej butelki.

Zacznijmy od Baron de Ley Maturana 2016. Maturana to rzadka odmiana winorośli i do niedawna bliska wyginięciu. Jej uprawy to niewielki odsetek, a winnice w Finca Alegria należące do wytwórcy to pierwsza większa plantacja Maturany w całej La Rioja. Wino dojrzewa 12 miesięcy we francuskich beczkach. Posiada atrakcyjną, purpurowa suknię. Pachnie ciemnym, lekko słodkim owocem, kompotem owocowym, słodką, gotowaną jagodą. W tle balsamiczne tło, zioła, nutka mięty, odrobina słodkiego kakao i szczypta przypraw. Średnio pełna budowa, dość aksamitne w ustach z dobrą kwasowością, wyważone i całkiem eleganckie wino. Solidna pozycja.

Pasuje do pieczonej jagnięciny, wieprzowiny, dziczyzny, pieczonych faszerowanych papryk, bakłażanów, chili con carne, twardszych, dojrzałych serów.

Druga etykieta to Baron de Ley Graciano 2016. Graciano często występuje w blendzie z innymi odmianami, ale tutaj, podobnie zresztą jak w przypadku powyższego wina jest to w 100% jednoszczepowa pozycja. Grona z posiadłości Los Almendros położonej 460 m n.p.m. Również 12 miesięcy dojrzewania, ale tym razem w beczkach z dębu amerykańskiego. Barwa intensywnie rubinowa z lekkim purpurowym odcieniem. W kieliszku woń fiołków, jagód, jeżyny, hibiskusa, a także pieprz, odrobina gorzkiej czekolady. Na podniebieniu mieszanka czerwonych i ciemnych owoców, wino jest żywe, zbalansowane z dobrze zintegrowaną taniną. Przyzwoita butelka, choć miałem okazję pić lepsze Graciono.

Dobrze połączy się z grillowanym mięsem, dzikim ptactwem, hiszpańską morcillą lub naszą kaszanką, dojrzalszym pecorino.

Pora na jedyną biel w tym zestawie, czyli Baron de Ley Tres Vinas Blanco Reserva 2016. Jak sama nazwa wskazuje, jest to kompozycja trzech białych odmian: Viura ( 70%), Garnacha Blanca (15%) i Malvasia (15%) z winnic w Dolinie Najerilla. Każda odmiana winifikowana oddzielnie, by końcowy blend mógł dojrzewać 12 miesięcy w amerykańskim dębie i kolejne min. 12 miesięcy w butelkach. Jasno złota, żółtawa suknia. W kieliszku wiele się dzieje. Wyczujemy tu cytrynę, trawę cytrynową, suszone zioła, nutę trawy, skoszone zboże, pigwę, żółte jabłko, limonkę, odrobinę masła, blanszowane migdały i miodowe akcenty. Usta świeże, krągłe, ale bez nadmiernej przesady, mineralna żyłka i szczypta soli, a także posmak pigwy z mirabelką. Złożone, ale jednocześnie bardzo eleganckie.

Tą butelkę widzę na stole razem z marokańskim tadżinem z kurczakiem z kiszoną cytryną lub morelami, daniami z kuskusem, rybą z rusztu, pieczonym indykiem, potrawką z owoców morza.

Podsumowując, wszystkie trzy wina pozostawiły po sobie dobre wrażenie, choć ścisła czołówka La Riojy to nie jest i miałem okazję sięgać po nieco lepsze etykiety. Jednakże winom nie można zarzucić niczego poważnego – to naprawdę smaczne i solidne pozycje, a sam w piwnicy mam jeszcze coś innego od Barona de Ley. Ale o tym w swoim czasie.

Wina zakupiłem u importera Centrum Wina/Ambra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *