Domaine Cauhape Chant des Vignes Jurancon Sec 2016

Jurancon to wciąż niszowa apelacja i wina stamtąd pochodzące relatywnie rzadko pojawiają się w kieliszkach większości miłośników tego trunku. Ten położony w południowo-zachodniej Francji u stóp Pirenejów region winiarski, mogący pochwalić się długą tradycją wytwarzania wina, słynie przede wszystkim z produkcji słodkich win z późnego zbioru metodą passerillage ( passito ), a czasem także tych z udziałem szlachetnej pleśni. Powstają tam jednak również niezwykle interesujące wina wytrawne i o jednym z nich dzisiaj parę słów więcej.

Zanim przejdę do recenzji tytułowej etykiety, przybliżmy sobie przynajmniej pokrótce sam region Jurancon, gdyż jest to miejsce niezwykle interesujące.

źródło: winefolly.com

Jurancon to w zasadzie niewielki winiarski region w południowo-zachodniej Francji niedaleko hiszpańskiej granicy ( patrz mapka powyżej ). Obszar obsadzony winnicami ( winnice to zazwyczaj małe parcele ) obejmuje zaledwie około 1200 hektarów, które znajdują się na terenie 25 gmin. Większość winnic należy do spółdzielni, ale są też winiarze produkujący i butelkujący wina samodzielnie. Zarówno oni jak i spółdzielnie, potrafią stworzyć naprawdę doskonałe trunki. Klimat Jurancon to mieszanka tego oceanicznego oraz górskiego plus ciepły wiatr zwany foehn wiejący z południa. Bliskość Pirenejów sprawia, że znaczna część winnic jest stroma, tarasowa, a prawo pozwala jedynie na ręczny zbiór winogron.

W tym regionie 99% win to te białe powstające z lokalnych odmian, które są dumą tutejszych winiarzy. Gros Manseng, Petit Manseng, Camaralet de Lasseube,  Courbu Blanc, Petit Courbu, Lauzet to tylko niektóre z nich, przy czym dwa pierwsze szczepy powinny być nieco bardziej znane. Około 70% win to wina słodkie, resztę stanowią wytrawne pozycje określane mianem Jurancon Sec. Zbiory w Jurancon odbywają się późno i nie zaczynają się wcześniej niż pod koniec września dla win wytrawnych, a mogą trwać nawet do grudnia dla tych słodkich ( choć są też etykiety, na które grona zbiera się nawet w styczniu ). Słodkie Jurancon odłóżmy na razie na bok, bo na nie też kiedyś przyjdzie czas, a teraz skupię swoją uwagę na jednym z przedstawicieli tej mniejszościowej grupy, czyli Jurancon Sec. Całkiem niedawno otworzyłem właśnie takie wino, a konkretnie Domaine Cauhape Chant des Vignes Jurancon Sec 2016.

Domaine Cauhape to 43-hektarowa posiadłość w gminie Monein, o której wzmianki znaleźć można w archiwach z XVI wieku. Na gliniastych glebach Henri Ramonteu tworzy tutaj wyjątkowe słodkie i wytrawne Jurancon. Wszystko z poszanowaniem natury i terroir. Jego najlepsze etykiety mają swoją cenę, ale z pewnoscią są jej warte.

Ja zaczynam od Jurancon Sec Chant des Vignes 2016. To kupaż 60% Gros Manseng i 40% Camaralet. Wszystkie grona zbierane ręcznie na początku października. 12-godzinna maceracja na skórkach. Wino dojrzewa w stalowych kadziach na osadzie drożdżowym przez 5 miesięcy. W kieliszku prezentuje jasnożółtą suknię ze złoto-miodowym refleksem. Pachnie cytrusem ( również takim słodszym ), odrobiną egzotycznego owocu, skórką melona, żółtym jabłkiem, mirabelką, kwiatami, wiosenną łąką, szczyptą białego pieprzu. Usta lekko słonawe i oleiste, ale żywe, dobrze kwasowe z nutami cytrusa, białych owoców, odrobiną agrestu i lekko trawiastym akcentem. Niezwykle apetyczne i interesujące wino, które rozbudza chęci na dalszą eksplorację regionu.

Pasuje na aperitif oraz do skorupiaków, raków, owoców morza, ryby, lżejszych dań z kurczakiem, świeżych serów, koziego sera, suszonej, słonej, dojrzewającej szynki, sałatki z pieczonym fenkułem i cytrusami, Spróbowałbym też z zielonymi szparagami.

Wino zakupiłem u importera Festus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *