Henriques&Henriques Madeira Boal 10YO

Czy są tu jacyś fani Madery? Pytam zarówno o samą wyspę, jak i tamtejsze wina, bo jak dla mnie jedno i drugie to coś wspaniałego. Wyspa nieziemsko piękna, jedyny w swoim rodzaju górzysto-klifowy krajobraz z niesamowitą linią brzegową, cudowna endemiczna roślinność, świetny klimat, przepyszne ryby i owoce morza, widoki, których się nie zapomina. Madera to też wino, które potrafi skraść nie tylko podniebienie, ale i serce.

Kilka lat temu miałem okazję spędzić na Maderze dwa tygodnie i był to naprawdę wspaniały czas. Tego miejsca po prostu nie da się nie kochać – nie wyobrażam sobie, aby ktoś wrócił stamtąd z innymi odczuciami. Pisałem krótko o samej wyspie tutaj – w tym wpisie znajdziesz też podstawowe informacje o historii wina madera, sposobie jego wytwarzania, poszczególnych stylach i o tym, na co warto zwrócić uwagę szukając dobrej madery. Nie będę więc powtarzał się w tym miejscu i zainteresowanych odsyłam do wspomnianego wpisu.

Wyspa oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia, podobnie jak tutejsze wzmacniane wino, które po raz pierwszy próbowałem podczas tej podróży. Miłość do madery trwa nadal i choć dobra madera to kosztowna przyjemność, warta jest swojej ceny. To wino jedyne w swoim rodzaju powstające unikatową metodą i jest w zasadzie nieśmiertelne. Madera kojarzy nam się z winem słodkim, jednak to tylko jedna strona medalu. Wytrawne wina również istnieją i gorąco zachęcam do ich poznania ( patrz link na początku wpisu ).

źródło: madeira-web.com

Madera to z pewnoscią jedno z moich ulubionych win wzmacnianych, a ta słodka ( wersja bual/boal i malmsey ) plasuje się w czołówce mojego prywatnego rankingu win deserowych. Sama w sobie stanowi doskonały deser na zakończenie posiłku, ale świetnie komponuje się także np. z orzechami, czekoladą, intensywnym serem.

Niedawno postanowiłem sprawić sobie odrobinę przyjemności ( choć nie tylko sobie, bo wokół mnie znajdzie się kilku miłośników tego trunku😉 ) i otworzyłem świetną dziesięcioletnią Maderą Boal od Henriques&Henriques.

Piękne wino. W zasadzie można by na tym zakończyć cały wywód 😊 Ale powiemy coś więcej. Boal ( lub bual ) to w uproszczeniu mówiąc wersja półsłodka ( najsłodszy wariant to malmsey/malvasia ). Słodycz jest tu cudownie wyważona, subtelna, wino jest nią muśnięte w idealnej proporcji. Ten bursztynowy nektar z miedzianym odcieniem skrywa w sobie aromaty karmelizowanego brązowego cukru, toffi, suszonych owoców, drewna, wanilii, kandyzowanej moreli. Są też rodzynki w alkoholu, miód, orzechy. Usta pełne, gęste, dobrze kwasowe w zestawieniu z wyrafinowaną słodyczą, z nutą dojrzałej mirabelki, akcentu toffi i bliżej nieokreślonych przypraw. Prawdziwa poezja w kieliszku.

Deser sam w sobie. Jednak dobrze wypadnie w zestawieniu z dojrzałym serem, prażonymi orzechami, ciemną czekoladą, tartą z karmelizowanymi owocami ( morele, brzoskwinie, ananas ), deserami z dodatkiem bakalii.

Dopiero teraz zorientowałem się, że nie wspomniałem nic o producencie 🤣 Henriques&Henriques od lat tworzy uznane madery, a historia tego wytwórcy sięga 1850 roku, kiedy to powstała ta rodzinna firma założona przez João Gonçalves Henriques. Obecna firma swoje początki ma w 1912 roku, a kształt nadali jej potomkowie João ( w 1969 roku po śmierci ostatniego właściciela, odziedziczona ona została przez jego trzech przyjaciół ). Od 1925 roku Henriques&Henriques zaczął eksportować swoje wina, którymi możemy cieszyć się również w naszym kraju.

Wino zakupiłem u importera Festus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *