Wina z Krety – krótka recenzja 5 etykiet

Czas szybko mija i wakacje na Krecie to obecnie jedynie wspomnienia, choć wciąż bardzo żywe. Za mną już kolejna niezwykle udana podróż, jednak w trochę innym kierunku ( kto śledzi bloga ten wie 😉 ). Wracając do Krety, jest ona wyspą niezwykłą pod wieloma względami. Odkrywana indywidualnie i po swojemu, z dala od utartych szlaków potrafi oczarować. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę, bo Kreta ma mnóstwo do zaoferowania. Wspaniałe krajobrazy, kultura, mieszkańcy, kuchnia, wino. O tym ostatnim dziś parę słów więcej w oparciu o konkretne przykłady.

O samej Krecie możesz przeczytać w kilku poprzednich wpisach tutaj. Teraz przyjrzymy się bliżej pięciu etykietom z tej właśnie wyspy, aby zachęcić do jak najczęstszego sięgania ( w miarę możliwości ) po tamtejsze wina. Niestety, kreteńskie wina są na naszym krajowym podwórku słabo reprezentowane, nad czym bardzo ubolewam. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni, ale jestem również świadomy, iż nie nastąpi to szybko, gdyż wymaga to zarówno inicjatywy ze strony importerów, jak i większego zainteresowania takimi winami u konsumentów. Rynek nie jest jeszcze na to gotowy. Póki co, najlepszym sposobem na poznawanie win z Krety ( i nie tylko stamtąd ) są nasze podróże i ich własny import do kraju 😉 Wspominałem już o tym, że wina kreteńskie absolutnie zasługują na uwagę, ponieważ od dawna powstają tam arcyciekawe pozycje. Pięć niezwykle interesujących win przedstawiam poniżej. Każde z nich prezentuje super poziom jakościowy – szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę ich cenę. Żadna butelka nie kosztowała więcej niż 20 euro, a niektóre nawet poniżej 15 euro. Wszystkie wypiłem z dużą przyjemnością podczas pobytu na Krecie.

Zacznijmy od Plakoura Mandilari 2017 od Lyrarakisa – czołowego producenta na wyspie.

Lyrarakis to absolutnie jeden z najlepszych wytwórców na Krecie. W zasadzie to warto sięgnąć po jego każdą etykietę – sam spróbowałem kilku na miejscu, a kolejne przywiozłem ze sobą do kraju. Żadne wino nie rozczarowuje. Nie inaczej jest ze wspomnianym czerwonym mandilari ( mandilaria ). Grona z winnicy Plakoura ( niska wydajność z hektara ) w środkowej Krecie położonej na wysokości 500 m n.p.m. W roczniku 2017, jak podaje producent, 11% winogron zostało podsuszonych na słońcu przez 3 dni dla uzyskania aromatycznej złożoności i koncentracji. Wino dojrzewało przez 12 miesięcy w nowych i używanych beczkach z dębu amerykańskiego i francuskiego. Wino ma intensywną rubinowo-purpurową suknię. Pachnie aronią, ciemnymi owocami, dzikimi ziołami. Do tego balsamiczno-korzenne tło, nuta drewna, kawy i wanilii. Pełne, napięte, dobrze kwasowe z wyraźną taniną i ciemną jagoda w ustach. Wciąż młode z dalszym, kilkuletnim potencjałem. Pasuje do czerwonego mięsa, dziczyzny, jagnięciny, twardego, dojrzałego sera.

Zostajemy przy czerwieni i rzućmy okiem na kolejną pozycję – Diamantakis Diamantopetra Syrah-Mandilaria 2017.

Diamantakis to rodzinny producent – może nie tak znany i ceniony jak Lyrarakis, jednak wytwarzający solidne wina ze swoich 15 hektarów winnic. Czerwone Diamantopetra to kupaż 70% syrah i 30% mandilaria ( mandilari ) z winnic Trochala, Voros, Pefki w regionie Heraklion. Oddzielna winifikacja każdej odmiany. Wino dojrzewa rok w dębie francuskim i amerykańskim. Również dość poważna czerwień. Częstuje suszonym czerwonym owocem, śliwką, wiśnią, plus nieco słodszym jagodowym akcentem i odrobiną piżma. Jest tez pieprz, przyprawy, średnia kwasowość, całkiem dojrzałe taniny. Jest jeszcze potencjał w tej butelce. Do mięsa, gulaszu jagnięcego, żeberek.

Trzecia czerwień w tym zestawie to Douloufakis Dafnios Liatiko 2017.

Douloufakis to również rodzinne przedsięwzięcie, a sam wytwórca produkuje wina wypuszczane na rynek w bardzo przystępnych cenach w relacji do ich jakości. Liatiko to rdzenna czerwona odmiana dająca niezwykle interesujące trunki. Dafnios dojrzewa maksymalnie rok w dębowych, francuskich beczkach. Roztacza aromaty czerwonych owoców ( także tych wędzonych i podsuszanych ), wiśni, nalewki, orientalnych przypraw. W ustach średnia objętość, miękkie, delikatne taniny, całość jedwabista, owocowa. Warto otworzyć rocznik 2017 za dwa, trzy lata – wtedy to liatiko nabiera bardziej dojrzalszych aromatów. To wino pasuje do kotlecików jagnięcych, królika, deski dojrzewających szynek i serów.

Teraz dwa białe wina z powyższego zestawu. Zacznijmy od Paterianakis Moschato ( Muscat ) Spinas 2019.

Paterianakis to rodzinna firma ( obecnie trzecie pokolenie ), która jako pierwsza na Krecie wprowadziła organiczną uprawę winorośli. Wszystkie wina wytwórcy posiadają certyfikat ekologicznej uprawy. Moschato Spinas to endemiczna odmiana muscatu, którą spotkać możemy tylko na Krecie ( pochodzi z regionu Chanii, choć obecnie uprawiana również w innych częściach wyspy ). Piękne wino o kuszącej woni miodu, aloesu, białych kwiatów, jaśminu, cytrusów, białego winogrona. Usta o smaku niedojrzałej brzoskwini, słodkawej owocowej nucie spiętych średnim poziomem kwasowości. Świeże, radosne, a przy tym całkiem ambitne. Jako aperitif, do lekkiej kuchni, świeżych owoców morza skropionych cytryną, owocowych sałatek.

Ostatnia pozycja to Idaia Vidiano 2018.

Idaia to dość znany producent na Krecie ( „Idaia” to pierwsza nazwa starożytnej Krety ). Ciekawa gama win, wśród których znaleźć możemy białe vidiano – lokalny szczep. Wino jest pełne świeżości i orzeźwienia. Nuta mineralna, lekko morska, aromat melona, gruszki, banana. Świetna biel na co dzień. Również do lekkiej kuchni, prostej ryby i owoców morza.

Te pięć win wspominam naprawdę przyjemnie i do każdego wróciłbym bez wahania ponownie. Winiarstwo na Krecie to jeden z wielkich skarbów tej wyspy i trzeba je odkrywać, ile tylko się da. Recenzje kolejnych etykiet z Krety wkrótce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *