Włoskie południe, w porównaniu do północy tego kraju, to zupełnie inna bajka. W Italii bardziej na południe niż Kalabria już się nie da. Dalej jest tylko wyjątkowa Sycylia, która żyje własnym tempem. Podobnie Kalabria – ona też ma swój własny świat i w dużej mierze region ten, to w pewnym sensie „inna Italia”. Inna, ale jakże fascynująca i wciąż nieodkryta.
Kalabria to jeden z najbiedniejszych włoskich regionów, a także jeden z najrzadziej odwiedzanych kawałków Italii, co akurat jest jej wielkim atutem. Miasteczka, wioski, plaże, niespieszny styl życia, lokalna, wyśmienita kuchnia – wszystko to wciąż nietknięte masową turystyką. Przeciętny turysta, jeżeli w ogóle trafi do Kalabrii, to z pewnoscią znajdzie się w Tropei – najbardziej znanym kurorcie położonym na zachodnim wybrzeżu Kalabrii ( jednak słowo kurort nie jest chyba najwłaściwsze, bo Tropea to w zasadzie niezbyt duże miasto i nie ma nic wspólnego kurortami, jakie znamy z innych części Włoch, Hiszpanii, czy Grecji ). Nie ma tu też gęstej sieci hoteli nastawionych na turystę typu all inclusive, co jest częstym obrazkiem w wielu podobnych miejscach. Nawet w sezonie panuje spokojna atmosfera, zresztą jak w całej Kalabrii. W tym regionie nie trudno znaleźć pustą uliczkę, pustą plażę, zjeść w restauracji nie czekając na wolny stolik – tutaj to wszystko jest możliwe. Trzeba tylko do Kalabrii przyjechać!




Oblewana od zachodu wodami Morza Tyrreńskiego, a od wschodu wodami Morza Egejskiego, Kalabria ma mnóstwo do zaoferowania i jest idealnym miejscem na włoskie wakacje z dala od tłumów. To całkiem spory region, co warto mieć na uwadze planując tu podróż. Na pewno każdy znajdzie w Kalabrii coś dla siebie, jednak wszystkiego nie da się zobaczyć wciągu tygodnia, czy nawet dwóch. A do zobaczenia i spróbowania jest tu naprawdę sporo. Cudowne morze, pocztówkowe plaże, klify, górzysty interior, parki narodowe, urocze miasteczka i wioski, uzależniająco pyszna kuchnia, niedoceniane wina i przede wszystkim spokój. Kalabria wciąż jest naturalna, dzika, prawdziwa i w tym tkwi jej cały urok. Spieszcie się ją odkrywać w jej dziewiczej postaci.




Jak wspomniałem, Kalabria to region, którego w pełni nie poznamy podczas jednego, krótszego wypadu. Wybrzeże Tyrreńskie, Jońskie, parki narodowe Sila, Pollino, Aspromonte, klimatyczne miasteczka – każdy musi sam zaplanować swój sposób na Kalabrię. Myślę, że nie jedna osoba odwiedzając Kalabrię po raz pierwszy, wróci tu raz jeszcze i to chyba najlepsza opcja, aby poznać dokładnie ten fascynujący kawałek Italii.
Ja skupiłem się na Wybrzeżu Tyrreńskim i to tam spędziłem kilka dni łącząc zwiedzanie z odpoczynkiem. Poniżej krótka lista miejscowości, w których byłem, i do których na pewno warto zajrzeć. Więcej szczegółowych wpisów o Kalabrii pojawi się już wkrótce, a teraz rzućcie okiem na to, co region ma do zaoferowania. Zaznaczam, że to tylko przystawka 😊.
Tropea
Jeżeli planujecie przyjazd do Kalabrii, to prawdopodobnie pierwsze miejsce, jakie przychodzi wam na myśl, to właśnie Tropea. I całkiem słusznie, bo nazywana perłą Morza Tyrreńskiego Tropea, ma swój niepowtarzalny urok. To zwykle Tropea widnieje na pocztówkach i wielu zdjęciach reklamujących Kalabrię. Miasto słynie z lazurowej, krystalicznej wody, starego miasta zawieszonego na klifie, głównej ulicy ( deptaka ) Corso Vittorio Emanuele zakończonej wspaniałym punktem widokowym, Santuario di Santa Maria dell’Isola, z którego roztacza się cudny widok na znajdującą się pod klifem plażę Spiaggia Rotonda. Przy dobrej przejrzystości, z Tropei dostrzeżecie również wulkaniczną wyspę Stromboli w archipelagu Wysp Liparyjskich ( mnie się udało ). Jeżeli dodamy do tego klimatyczne, wąskie uliczki, pośród których warto się zgubić oraz pyszną kuchnię, to mamy zestaw idealny. Tropea chce być elegancka, ale wcale nie musi się o to starać, bo i tak jest czarująca i hipnotyzująca. Potrafi skraść serce.





























Scilla
Piękna, urokliwa Scilla, to kolejne miasteczko, którego absolutnie pominąć nie można. Miejscowość nazwę wzięła od mitologicznego potwora zwanego Scylla, który czyhał na żeglarzy w Cieśninie Mesyńskiej. Scilla położona jest nad samą Cieśniną Mesyńską i stąd do Sycylii jest naprawdę blisko. Scilla wyrosła jako osada rybacka słynąca z połowu miecznika i w dużej mierze wciąż zachowała swój charakter. Panuje tutaj wyjątkowy spokój, turystów można policzyć na palcach jednej ręki, a w czasie siesty spacerując po mieście można nikogo nie spotkać. Podejdźcie na Piazza San Rocco, do wzniesionego na skale Castello Ruffo i położonej na zachód od niego Marina Grande z ładną, kamienistą plażą, ale przede wszystkim skierujcie się do starej, rybackiej części miasta, która zwie się Chianalea. Ta plątanina kilku wąskich uliczek tuż nad brzegiem morza wpisana została na listę Borghi più belli d’Italia – listę, małych włoskich miasteczek o niezwykłej urodzie. Chianalea to bez wątpienia główna atrakcja Scilli. Niewielkie domy rybaków wchodzą wprost do morza, a tuż obok cumują ich łodzie gotowe, by wypłynąć na połów. A ryb i owoców morza tutaj nie brakuje, o czym możecie się przekonać jedząc w jednej z kilku lokalnych knajpek ( więcej szczegółów wkrótce ). Mnie Chianalea zachwyciła – w tym miejscu czuć tradycję i przywiązanie do morza, a całą niepowtarzalną, tutejszą atmosferę możecie chłonąć w absolutnym spokoju. Wizyta w Scilli ma jeszcze jedną zaletę – jadąc do niej od strony Tropei, będziecie mijać piękne widoki z Sycylią na horyzoncie.






