Lepa Vida – coś więcej niż tylko świetne wina

Drugi region winiarski Słowenii, który udało mi się odwiedzić to Dolina Vipava. Wcześniej opisywałem mój czas spędzony w magicznej Goriška Brda, o czym można przeczytać tutaj. Pora zmienić nieco otoczenie i udać się mniej więcej 25 km na wschód do wspomnianej Vipavy, która podobnie jak Brda również wchodzi w skład większego regionu, jakim jest Primorska. Kierując się do Vipavy nie wiedziałem, że czeka mnie jedna z najbardziej wyjątkowych degustacji, jakie do tej pory odbyłem.

Dolina Vipava to bardzo dynamicznie rozwijający się pod względem wina region Słowenii Dolina rozciąga się od płaskowyżu Trnovo na północy, do regionu Karst ( Kras ) na południu. Na wschodzie granicą są góry Nanos. Od wieków był to obszar znany z uprawy winorośli oraz innych owoców jak np. brzoskwinie, morele, wiśnie. Na zachodzie, dolina otwiera się ku Morzu Śródziemnemu i jego wpływom, co można zauważyć choćby w pojawiających się drzewach oliwnych i rosnących persymonach. Dla zobrazowania obszaru, o którym mówimy, rzućmy okiem na poniższe mapki.

Vipava to też jeden z najbardziej wietrznych regionów Słowenii, a to za sprawą wiatru znanego jako Bora ( lub Burja ), którego prędkość osiąga nawet ponad 100km/h. Dolina może pochwalić się ponad 2500 ha winnic. Gleby są raczej żyzne, a to za sprawą morskiego osadu fliszu i warstw piaskowca. Panuje tu co do zasady klimat śródziemnomorski z gorącym, suchym latem i łagodną zimą, choć widoczne są też wpływy klimatu kontynentalnego. Dolina Vipava to obecnie region uważany za jeden z najbardziej pożądanych do uprawy winorośli w całej Słowenii. Dobrze nasłonecznione południowe stoki stwarzają idealne warunki dla winnic, które znajdują się tutaj na wysokości od 50 do 300 m n.p.m.

Vipava znana jest głównie ze swoich białych win z takich miejscowych odmian jak zelen i pinela. Szczepy te dają zwykle chrupkie, odświeżające, owocowe, kwiatowe wina. Inne uprawiane tu odmiany to m.in. rebula, sauvignon blanc, malvazija, sivi pinot, beli pinot, laški rizling, chardonnay, merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc, modri pinot, refosk. Po degustacji kilkunastu tutejszych win ogromnie się cieszę, że dotarłem do Doliny Vipava, bo czuję w tym miejscu spory potencjał.

Tyle tytułem wstępu o samym regionie. Teraz skupię się na tym, co w związku z moją wizytą w tej okolicy zrobiło na mnie największe wrażenie. A były to odwiedziny u Lepa Vida – butikowej, rodzinnej winiarni należącej do ścisłej czołówki producentów w regionie.

źródło: Lepa Vida

Odwiedziłem już w swoim życiu trochę winiarni oraz różnych producentów i powiedzieć, że Lepa Vida jest kolejnym z nich, byłoby delikatnie mówiąc, nieuczciwe wobec tego, jak zostałem tu przyjęty.

Lepa Vida to mała winiarnia w równie małej wiosce Osek. To obecnie efekt pracy już trzech pokoleń. Stery trzyma tu małżeństwo – Matija i Irena ( Irena była moim gospodarzem podczas całej wizyty, sam Matija był akurat nieobecny ). Do winiarni należy 8 ha obsadzonych winoroślą w sześciu różnych lokalizacjach w Dolinie Vipava. Wszystkie prace w winnicach są wykonywane ręcznie. Roczna produkcja to około 30.000 butelek. Lepa Vida uprawia w swoich winnicach takie odmiany jak zelen, sivi pinot, sauvignon blanc, malvazija istriana, rebula, merlot, cabernet sauvignon. Portfolio składa się z 9 pozycji, których miałem okazję spróbować na miejscu podczas tej wspaniałej degustacji.

Matija i Irena wraz z dziećmi źródło: Lepa Vida

Początki całego przedsięwzięcia nie były łatwe. W Jugosławii aż do 1988 roku, nikt nie mógł butelkować i sprzedawać win pod swoją marką. Hodowcy winorośli mogli jedynie uprawiać winogrona i sprzedawać je do państwowych spółdzielni. W 1988 roku siedemnastu z nich otrzymało certyfikat umożliwiający im butelkowanie win pod własną marką. Ojciec Ireny – Roman – był jednym z nich, a pierwszy rocznik ( 1988 ) został zabutelkowany pod jego nazwiskiem ( Roman Ipavec ).

W 1989 roku słynny słoweński projektant Oskar Kogoj zaprojektował serię butelek, aby pomóc tym pierwszym samodzielnym winiarzom. Każda butelka niosła ze sobą historię związaną w jakiś sposób ze Słowenią. Wśród tych butelek, była też ta, która zwała się Lepa Vida, którą Kogoj przekazał wyłącznie Romanowi i jego żonie. To utorowało drogę do obecnej nazwy winiarni, choć początkowo Roman wciąż używał na swoich wina własnego nazwiska.

„Lepa” po słoweńsku oznacza „piękna”. „Vida” to po hiszpańsku „życie”, ale „vida” w jeżyku słoweńskim to imię żeńskie. Lepa Vida to więc piękna kobieta o imieniu Vida. Kogoj zadedykował tę butelkę kobietom zwanym Aleksandrinke. Były to kobiety z regionu Vipavy i Goriška Brda, które w latach 1850-1930 udawały się do Egiptu, aby pracować jako opiekunki, kucharki, sprzątaczki itp. dla bogatych europejskich rodzin i przedsiębiorców, którzy osiedlali się w Aleksandrii i Kairze w związku z budową Kanału Sueskiego, a także długo po jego otwarciu. Ta historia jest jednak dość smutna z dzisiejszej perspektywy. Wiele rodzin w ten sposób zostało rozbitych, wiele kobiet już nigdy nie powróciło do swoich domów, Z drugiej strony, dużej części kobietom udało się finansowo wspomóc swoich krewnych. Na pewno nie ulega wątpliwości, że było to ogromne poświęcenie ze strony Aleksandrinke.

Kogoj swoją wspomnianą butelką chciał uhonorować te kobiety i ich znaczenie dla historii tego regionu. Nazwał więc butelkę „Lepa Vida” – piękna Aleksandrinke o imieniu Vida. Z tego też powodu ma ona kształt kobiecego ciała o szerokich biodrach jako symbol płodności ( ten motyw był wykorzystywany także wcześniej w sztuce rzymskiej i greckiej ). Obecnie butelka wciąż przynależy do właścicieli winiarni, którzy również dzięki temu czują związek z historią Aleksandrinke. Choć Matija i Irena sami nie mają żadnych informacji, aby ktoś kiedyś z ich rodziny był ową Aleksandrinke, to już wśród rodzin ich przyjaciół takie przypadki się zdarzały.

Butelki Lepa Vida
Butelka Lepa Vida źródło: Lepa Vida
Butelka Lepa Vida źródło: Lepa Vida

Sala degustacyjna winiarni jest świetnie i nowocześnie zaprojektowana. Oszklona część wychodzi na winnice, które można podziwiać kosztując poszczególnych win. W środku również wszystko urządzone jest z gustem i idealnie wpisuje się w atmosferę tego miejsca.

źródło: Lepa Vida

To, co jednak tu najważniejsze, to ludzie. O Matija słyszałem wiele ciepłych słów, jako osobie pełnej pasji i świetnie wykształconej w kwestii procesu produkcji wina, choć nie miałem okazji poznać go osobiście. Ogromnej pasji i miłości do wina nie można odmówić też Irenie. To ona ugościła mnie tak, jakbym był jej dobrym znajomym, a nie całkowicie obcym człowiekiem. Jej zaangażowanie i poświęcenie w przygotowanie tego całego spotkania nie miało sobie równych. Piękna i emocjonalna opowieść o regionie, jego geografii, historii, jak również o samej winiarni, rodzinie, prawdziwej pasji do tego, czym się tutaj zajmują. Tu nic nie jest udawane, tego nie da się przecież ukryć i jeśli jesteś choć odrobinę wrażliwy, docenisz cały ten uczuciowy przekaz. Pełen szacunek dla Ireny za cały jej wkład w moją wizytę w tym miejscu. Coś takiego pozostaje w pamięci na długo.

Jakby tego było mało, degustacja win odbywa się w towarzystwie domowej roboty pysznych przekąsek. Irena przygotowuje je sama, a składniki pochodzą od lokalnych dostawców, bądź też są jej osobistym dziełem. Doskonały zestaw, który robi wrażenie. Rzemieślnicze sery, dojrzewające szynki, pieczywo, suszone pomidory, pasta ziołowa, oliwki, śliwki owinięte w prosciutto….

Na deser zostawiłem wina, które są tutaj naprawdę świetne. W zasadzie to wszystkie etykiety prezentują się wybornie, a degustowane w takim miejscu, smakują jeszcze lepiej. Od prostego i rześkiego rose, przez lokalny zelen, cytrusowo-ziołowy i mineralny sauvignon, pachnące egzotycznymi owocami, miodem i kwiatami MI, po krągłe, pomarańczowe oOo z nutami suszonych owoców, przejrzałych jabłek i słonych akcentów oraz jedyną czerwień RV skomponowaną z merlota i cabernet sauvignon. Pozwólcie, że nie będę teraz przytaczał pełnych wrażeń z degustacji poszczególnych etykiet, bo na to przyjdzie czas, gdy otworzę kolejno butelki, jakie ze sobą zabrałem do kraju. Wszystkie wina mogę polecić z czystym sumieniem. Ponadto, są one świetnie wycenione, co tylko zachęca do zakupów.

Podczas spędzonych tutaj dwóch godzin, czułem się absolutnie zachwycony przez cały ten czas. W Lepa Vida wszystko zrobiło na mnie duże wrażenie. Malownicza lokalizacja, niesamowita Irena, pyszne przekąski i równie pyszne wina. Szczerze mówiąc, to wcale nie chciałem stąd wracać, choć i tak miałem szczęście, że podczas mojej wizyty byłem jedynym gościem w winiarni, więc Irena w pełni poświęciła mi swój czas, za co raz jeszcze jej w tym miejscu dziękuję. O Lepa Vida przeczytacie jeszcze na blogu, bo trzeba w końcu zrecenzować poszczególne wina, które na to zasługują.

źródło: Lepa Vida
źródło: Lepa Vida

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EnglishPolish
%d bloggers like this: