Niektórzy już się pewnie domyślają, o czym pokrótce będę dzisiaj pisał. Tinta del Toro ( Tempranillo ) to nic innego, jak podstawowy szczep, na którym oparte są wina z hiszpańskiej apelacji Toro ( nazwa apelacji oznacza w języku hiszpańskim byka ). To właśnie stamtąd pochodzi wino, które ostatnio otworzyłem, stąd też parę słów więcej o samym Toro.
Toro to niezbyt popularna i mało znana u nas apelacja. Częściej sięga się po wina z Riojy, coraz częściej też po te z Ribera del Duero, a stosunkowo niewielki region jakim jest Toro, na samym zachodzie Hiszpanii tuż przy granicy z Portugalią, jest nieco pomijany. A zupełnie niesłusznie, gdyż pośród znawców uważany jest za jeden z najlepszych regionów winiarskich, nie tylko w samej Hiszpanii.
Toro położone jest w zachodniej części Hiszpanii, niedaleko granicy z Portugalią, nad rzeką Duero w prowincji Zamora. Status D.O. uzyskało w 1987 roku. Toro charakteryzuje się surowym kontynentalnym klimatem. Latem jest tam sucho i bardziej gorąco niż w Ribera del Duero. Noce potrafią być naprawdę chłodne, a zimą temperatura może spaść nawet do -10 stopi Celsjusza. Znajdziemy tu gleby gliniaste, piaszczyste, kamieniste, suche. Esencją win z tego regionu jest miejscowy klon Tempranillo ( zwany lokalnie Tinta del Toro ). Bycze wcielenie Tempranillo, które zaadaptowało się do ekstremalnych warunków nabrało swoich oryginalnych cech i daje skoncentrowane, taniczne, tęgie, masywne trunki, z których Toro słynie. W tutejszych winach często odnajdziemy aromaty i smaki ciemnych owoców, gorzkiej czekolady, tytoniu, suszonych przypraw, lukrecji. Najlepsze wina z Toro pochodzą z wiekowych winnic, gdzie krzewy liczą sobie nawet 100 lat. Przez długie lata Toro kojarzyło się właśnie z ciężkimi, tanicznymi, mocnymi winami, co wciąż jest aktualne. Jednak z czasem zaczęto również winifikować Tinta del Toro nieco bardziej subtelnie ( za sprawą np. Manuela Fariny, braci Euguren ), co sprawiło, że możemy tu znaleźć też wina nieco mniej mocarne, o większej elegancji, mineralnym profilu, ale wciąż potężne, co przysporzyło regionowi więcej zwolenników.
Toro z czasem zaczęło zyskiwać na znaczeniu jako kraina winiarska. Inwestycje w tym regionie poczynili choćby np. Vega Sicilia z Ribera del Duero ( Pintia ), Bodegas Mauro ( San Roman – mam u siebie jeden egzemplarz ), rodzina Euguren z Riojy założyła tu słynną wytwórnię Numanthia, którą w 2008 roku zakupił wielki koncern skupiający luksusowe marki -Luis Vuitton-Moet Hennessy (LVMH). Powstała też marka Campo Eliseo będąca projektem Michela Rollanda i francuskiej rodziny Lurton. Do Toro zawitał też Telmo Rodriguez. Jak widać, trochę ciekawych rzeczy wydarzyło się w Toro, które obecnie cieszy się mianem regionu mogącego śmiało konkurować z sławniejszymi sąsiadami. Myślę, że Toro jest na fali wznoszącej i z pewnością warto zainwestować w butelki z tego właśnie miejsca.
Poza wspomnianym Tinta del Toro, uprawia się tutaj też nieco Garnachy, która ma obecnie marginalne znaczenie w ramach apelacji. Jej 10% udział dopuszcza się tylko w prostej kategorii Tinto Roble oraz może też występować w 50% w Rosado. Natomiast wina o statusie D.O. Toro kategorii Crianza, Reserva i Gran Reserva muszą powstać w 100% z Tinta del Toro. W regionie powstaje też nieco białych win z takich odmian jak Malvasia i Verdejo.
Wspominam nieco więcej o samym Toro z powodu wina, które niedawno postanowiłem otworzyć, a które właśnie w Toro ma swój rodowód. Jest nim MARQUÉS DE PEÑAMONTE CRIANZA SELECCIÓN 2011 od Bodegas Torreduero. Sama Bodegas Torreduero należy do grupy Bodegas Riojanas, która już nie raz gościła na łamach mojego bloga. Prywatnie, wina od Bodegas Riojanas niezwykle sobie cenię. Teraz sprawdziłem, jak bogate doświadczenie Bodegas Riojanas zostało wykorzystane w Toro i już teraz mogę powiedzieć, że całkiem nieźle, a nawet bardzo dobrze. Wino Marqués de Peñamonte Crianza stanowi dobry przykład do bliższego zapoznania się z winiarstwem w Toro. Tę pozycję można potraktować jako wstęp do późniejszych degustacji bardziej poważnych etykiet sygnowanych nazwą Toro.
Marqués de Peñamonte Crianza jest tworzone z 75-letnich krzewów i jest winem złożonym, pokazującym starannie wykonaną pracę ze strony producenta. Spędza rok w beczkach z dębu francuskiego, co następnie czuć wyraźnie w kieliszku. Posiada mocno rubinową barwę z purpurowymi refleksami. Nos intensywny i agresywny, niczym prawdziwy byk. Sporo tu dojrzałych czerwonych owoców podbitych porządną dawką przypraw korzennych w postaci cynamonu i słodko-dymną, beczkową wonią. Przewija się również mięta, eukaliptus. Wino jest skoncentrowane i zdecydowane w ustach, ale bez nadmiernego ciężaru. Toro wagi średniej, mocne, jednak na swój sposób wyważone. W ustach także sporo owocu, słodkawa tanina, kwasowość na dobrym poziomie. Pojawiają się też minerały, mokry żwir, co ciekawie dopełnia całość. Wino z wyraźnym akcentem beczki, ale smacznie poukładane i dające pewne wyobrażenie o tym, czego możemy spodziewać się po Toro.
Można je wypić do gulaszu, duszonej czy pieczonej wołowiny, pieczonego drobiu, paelli z chorizo, potrawki z zająca.

Odkryj więcej z Wino ze Smakiem
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

