Benanti Serra della Contessa Etna Rosso 2014

Etna to ostatnio bardzo modna apelacja na winiarskiej mapie. Choć stoki wulkanu nie od dziś są źródłem fascynujących win, to jednak dopiero od kilku lat widać tam na poważnie wzmożony ruch winiarzy, których liczba znacząco wzrosła. Chyba wszyscy zdali sobie sprawę z potencjału, jaki drzemie w tym wulkanicznym terroir. Gleby, wysokość, mikroklimat robią swoje. Jeżeli dorzucimy do tego winiarski talent, to całość zapowiada się interesująco.

Jakiś czas temu miałem okazję podróżować po Sycylii, a także być na słynnej Etnie. Od tamtej pory, trwa również moja miłość do dobrych sycylijskich win włączając w to oczywiście te z wulkanicznych stoków. Dla mnie, Etna DOC to jedna z ciekawszych apelacji w całej Italii, w której drzemią ogromne możliwości. Wyjątkowe gleby, strome winnice ( niektóre położone nawet wyżej niż 1000 m n.p.m. ), specyficzny klimat, który można zaliczyć do kategorii cool climate, nierzadko spore dobowe wahania temperatur. Te warunki odpowiadają za żywe, mineralne, pikantne i zwykle dobrze zbudowane białe wina ( głównie z odmiany carricante ), ale też wyjątkowe czerwienie atakujące nieraz kredową, ziemistą wulkaniczną nutą, przykurzoną wytrawnością o tanicznej strukturze, ale i swoistej elegancji, mineralności (w czerwonych winach główną rolę odgrywa nerello mascalese).

Miłośnicy regionu i samej apelacji fascynują się specyficznym systemem nazewnictwa tutejszych winnic, które zwą się contradas ( podobno jest ich 133 ). Contrady to takie miejscowe crus, które można porównać choćby do siedlisk np. z Burgundii. Jednak na Etnie system ten nie jest na razie w żaden sposób skodyfikowany ani kontrolowany przez jakiekolwiek władze apelacji. Wiele z tych winnic istnieje od pokoleń i podobnie jak w Burgundii, duża część z nich ma kilku właścicieli, a każdy z nich posiada określony kawałek ziemi. Contrady dla wielu winiarzy są bardzo istotne i umieszczają oni ich nazwy na etykietach. Wina z nich pochodzące różnią się od siebie – każda contrada to zwykle inne podłoże, niewielkie niuanse, które czynią ją inną od reszty. Zupełnie jak byśmy myśleli o wspomnianej Burgundii czy crus Barolo.

Z jednej z włoskich podróży przywiozłem doskonałą czerwoną Etnę, która powstaje z gron zbieranych właśnie z jednej z contrad. Mowa o Benanti Serra della Contessa Etna Rosso 2014.

Benanti to marka sama w sobie, jeśli chodzi o wina z Etny. To też jedyny producent, który posiada winnice na każdym stoku apelacji Etna DOC. Historia rodziny Benanti na Sycylii zaczyna się w 1734 roku, kiedy to jej potomkowie przenieśli się na wyspę z Bolonii wysłani tutaj przez Vittorio Amedeo d’Aosta. Pod koniec XIX wieku, Giuseppe Benanti rozpoczął produkcję wina z lokalnych odmian rosnących na stokach wulkanu. W 1988 roku, kolejny członek rodziny – Cavaliere Giuseppe Benanti założył obecą winiarnię Tenuta di Castiglione, na którą składały się własne, jak i dzierżawione winnice w Castiglione di Sicilia ( północna część Etny ) oraz te położone w Milo ( wschodnia Etna ). Celem była produkcja wysokiej jakości win z lokalnych odmian i śmiało można powiedzieć, że te założenia spełniają się do dnia dzisiejszego. Do Giuseppe dołączyli jego dwaj synowie – Salvino i Antonio, którzy odgrywają w firmie wiodące role. Benanti to bezapelacyjnie czołówka pośród winiarzy na Etnie i nazwisko nierozerwalnie związane z historią tutejszego winiarstwa.

Z ogromną przyjemnością sięgnąłem więc po ich etykietę Serra della Contessa Etna Rosso 2014 ( wcześniej próbowałem choćby ich zwykłej Etny Rosso i Bianco ). Grona na to wino pochodzą z contrady Monte Serra ( nazwanej tak od dawnego stożka wulkanicznego ). Znajduje się ona na południowo-wschodnim stoku na wysokości 450-500m n.p.m. Rośnie tam głównie nerello mascalese i nerello cappuccio, a niektóre nieszczepione krzewy mają ponad 100 lat. Z takich właśnie stu letnich winorośli sprzed filoksery powstała dzisiejsza etykieta będąca kupażem 80% nerello mascalese i 20% nerello cappuccio. Rocznik 2014 był jednak ostatnim dla tego wina, które winifikowano od 20 lat. Benanti od 2015 roku postanowił skupić się na małej, najstarszej części winnicy i wydłużyć proces dojrzewania wina łącznie do 60 miesięcy – tak postała nowa etykieta produkowana w małych ilościach – Serra della Contessa Particella No. 587 Etna Rosso Riserva zastępując opisywaną dziś pozycję.

Wracając do bohatera niniejszego wpisu, ten kupaż nerello mascalese i nerello cappuccio dojrzewał w dużych francuskich beczkach przez około 18 miesięcy. W kieliszku ukazuje jasno wiśniową suknię, lekko ewoluowana barwę. Odnajdziemy tu kwaśną wiśnię, maliny, żurawinę, truskawki, sok z granatu, cherry cola, ziemię, kurz, przyprawy, tytoń, woń świeżego mięsa, zapach fiołka, mineralne tło, suszone zioła. Wino jest mięsiste, z lekko tanicznym kręgosłupem, o dobrej, wiśniowo-żurawinowej kwasowości i średnio-pełnym ciele. Świetna Etna, która plasuje się gdzieś pomiędzy barolo a burgundzkim pinot noir. Klasa i spory potencjał, jak wszystko, co wychodzi spod marki Benanti.

Wino pasuje do steków z tuńczyka, pomidorowego sosu, czerwonego mięsa, dzikiego ptactwa, risotta z truflami, grzybów, dojrzałego sera. Ciekawa opcja to również kuchnia bliskowschodnia – intensywnie przyprawione dania mięsne, zapiekane i faszerowane warzywa.

Wino zakupiłem zagranicą

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Odkryj więcej z Wino ze Smakiem

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *