Apothic Red 2014

Jakiś czas temu pisałem o winie Zinfandel Rancho Zabaco ( tutaj ) z portfolio Gallo Winery. Teraz w ręce wpadło mi kolejne wino oferowane przez tego winiarskiego giganta. Jak już wspominałem, wina, które proponuje Gallo to raczej pozycje z niższej ( czasem bardzo niskiej ) półki jakościowej, jednak możemy znaleźć wśród nich także te zdecydowanie wybijające się ponad przeciętność. Jednym z nich był opisywany wcześniej Zinfandel, a teraz przyszła pora na kolejne wino – Apothic Red.

To już mój nie pierwszy kontakt z tym winem i szczerze mówiąc, wzbudza ono we mnie mieszane uczucia. Wiem, że podoba się wielu osobom, niektórych nawet zachwyca, gdyż jest w miarę dobrze zbudowane, a jednocześnie łagodne i intensywne, bardzo przystępne w piciu. Podzielam opinię, że wino może się podobać, ale mnie osobiście na kolana nie powala. Fakt, pije się je przyjemnie, jest złożone, ale według mnie za mało wyrafinowane, wydaje mi się, że jest zrobione nieco pod gusta masowego konsumenta, ale takiego odrobinę bardziej świadomego. Kusi większą zawartością cukru resztkowego, co wywołuje u niektórych pewne kontrowersje. Mimo wszystko Apothic Red wybija się ponad wiele innych win w swojej kategorii i na pewno warto go spróbować. Sprawdzi się zarówno jako wino na co dzień, jak i od święta. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że jest na swój sposób intrygujące.

Jest to blend takich odmian jak Zinfandel, Merlot, Syrah, Cabernet Sauvignon. Suknia rubinowa z purpurowymi refleksami. Pachnie intensywnie, pikantnie, korzennie, maliną, jagodą, ciemną wiśnią z nutą kawy. Do tego trochę wędzonki, wędzonego owocu. W ustach pokazuje swoją niemałą objętość, ale jest dość łagodne z nutą pikanterii, nie agresywnymi taninami, średnią plus kwasowością i dawką czerwono – ciemnego owocu. I z pewną słodyczą w tle. To ona sprawia ( chyba ), że wino odpowiada wielu osobom. Wino jest określane jako wytrawne, ale zawiera nawet do 16 gram cukru resztkowego na litr. Mnie nie do końca to odpowiada, ale ci, którzy nie przepadają za wytrawnymi winami z pewnością polubią Apothic Red. To takie wino, dla tych, którzy do tej pory w ogóle nie sięgali po czerwień w kieliszku. Podsumowując, warto spróbować i ocenić samemu.

Można je wypić do grillowanych mięs, pikantnych przekąsek, średnio twardych serów, intensywnie doprawionych dań na bazie mięsa.

Dla zainteresowanych: o wiele taniej można zakupić to wino w Makro Cash&Carry niż np. w sklepach internetowych. Przynajmniej ja kupiłem właśnie w Makro o kilkanaście złotych taniej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Odkryj więcej z Wino ze Smakiem

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

3 komentarze do “Apothic Red 2014”

  1. ” Sam też bardzo cenię sobie wina z Kalifornii i mam u siebie kilka naprawdę wysokiej klasy win, nieporównywalnych choćby z opisywanym Apothic. ”

    z przyjemnością poczytam recenzje jeśli je otworzysz i opiszesz na blogu

  2. Nie ukrywam że jestem wielbicielem win kalifornijskich ale w przypadku takiego wina jestem stanowczo na : NIE.
    To wino kosztuje w USA około 10 USD, co to oznacza? to samo co u nas wina za 10zł, no może z przedziału 10-15 zł.
    Kupując takie wino, które jest zlewką wszystkich odmian winogron, których Gallo nie zdołało wykorzystać w produkcji nieco lepszych win wyrabia się całkowicie mylne pojęcie o winach kalifornijskich. Lepiej czegoś takiego nie pić i nie wyrabiać sobie fałszywej opinii na temat Kalifornii niż wypić i coś sobie uroić.
    A potem mówić:
    ” a piłem wina kalifornijskie i mi nie smakowały bo są takie i owakie”
    . Albo mówić:
    „mi kalifornijskie smakują bo są takie słodsze i przyjemniejsze niż francuskie, wiem bo piłem jakieś „Apotik” i „Carlo Rossi”.
    Wiem że w wielu przypadkach dużo zależy od zasobności portfela kupującego ale naprawdę żal mi ludzi, którzy wyrabiają sobie opinie o winach kalifornijskich na podstawie np. Carlo Rossi, Sutter Home, Rancho Zabaco czy takiego Aphotic.
    Nie piję w tym miejscu do Ciebie, tylko do osób które przeczytają twoją rekomendacje i kupią to wino żeby dowiedzieć się jak smakują wina kalifornijskie. Nie tędy droga. To tak jakby o winach Bordeaux wyrabiać sobie opinię pijąc Bordeaux dostępne u nas za 15 zł.

    1. W pełni zgadzam się z tym co napisałeś. Wino typu Apothic czy Rancho Zabaco nie dadzą nam wyobrażenia o tym, czym jest kalifornijskie winiarstwo z prawdziwego zdarzenia. Tak jak zaznaczyłem, są to wina dość masowe, dla równie masowego konsumenta, ale i tak moim zdaniem stoją ciut wyżej jeśli chodzi o jakość niż wiele innych kalifornijskich zlewek. A ten kto spróbowawszy jednego wina z danego regionu ( w tym wypadku z Kalifornii ) od razu wyrobi sobie zdanie na temat kultury winiarskiej tego miejsca jest po prostu niepoważny. Sam też bardzo cenię sobie wina z Kalifornii i mam u siebie kilka naprawdę wysokiej klasy win, nieporównywalnych choćby z opisywanym Apothic. Jednak wiem, że wino, którego dotyczy wpis ma u nas wielu zwolenników stąd powstał ten post. każdy powinien mieć swój rozum i nie oceniać sztuki winiarskiej określonego miejsca jedynie po spróbowaniu jednego wina stamtąd. Być może warto aby ludzie zaczynali swoją przygodę z winami z określonego miejsca od tych z niskiej półki jakościowej i stopniowo wspinali się po drabince jakości w celu zrozumienia, czym jest prawdziwe wino.
      A kto nie jest zbyt wzmagający ten pewnie poprzestanie na winach typu Carlo Rossi czy Apothic.
      Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od wina: emocji, niezapomnianych wrażeń podczas degustacji, czy jedynie traktujemy je jako „zwykły napój z większą ilością procentów i koniecznie z dawką cukru” jak to niestety wciąż wygląda w świadomości wielu Polaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *