Drink like a local – Groppello znad Gardy

Od dawna wyznaję zasadę ujętą w tytule postu – drink ( and eat ) like a local. Jednym z najlepszych sposobów ( a w zasadzie to najlepszym ? ) poznawania nowych miejsc, które odwiedzamy podczas różnych podróży, jest zagłębienie się w ich kulinarną tradycję. Jeżeli przy okazji gdzieś niedaleko powstaje dobre wino, to o nim również nie możemy zapomnieć.

Gdy przebywam w nowym miejscu, chcę chłonąć jego lokalne smaki wszystkimi zmysłami. Już przed podróżą dobrze wiem, czego należy spróbować, czego poszukać, które miejsca odwiedzić. Odpowiednio wcześniej przygotowany plan to podstawa, aby nie zginąć w gąszczu miejscowej przeciętności. A wiadomo – jeżeli człowiek nie wie czego szukać, to jak ma to znaleźć?

Odwiedzając różne miejsca próbujmy jak najwięcej tego, co tutejsze, tego, z czego dany region słynie, z czego jest dumny, co sprawia, że jest o nim głośno na świecie. W wielu krajach, regionach, prowincjach znajdziemy lokalne, prawdziwe, rzemieślniczej jakości kulinarne specjały. To samo dotyczy wina. Kto podróżował chociażby po Italii, Hiszpanii, Portugalii itd., ten wie, co mam na myśli. Krew nie zalewa, gdy widzę m. in. osoby pałaszujące hamburgery czy inne podobne rzeczy ze znanej sieci, podczas gdy parę kroków dalej można zakupić lub skonsumować autentyczne, lokalne produkty, których próżno szukać gdzie indziej. A nawet jeśli one do nas docierają, to ich cena czy jakość niestety nie zachęca do zakupu.

 Z jedzeniem podobnie jak z winem – wyznaję zasadę lokalności. Podczas podróży piję i kupuję to, co produkują w najbliższej okolicy ( chyba, że znajdę dobre butelki w rozsądnej cenie z innych regionów, to też jak najbardziej po nie sięgam ). Ale 90% winnych zakupów za granicą to pozycje jak najbardziej miejscowe, które nie tak łatwo dostać gdzie indziej. I wam też polecam obrać taką strategię. 

Lokalnych, smacznych i często niedrogich winiarskich perełek jest naprawdę sporo. Trzeba tylko wiedzieć, czego szukać. Kto mniej więcej śledzi bloga, ten wie, że ostatnio przywiozłem całkiem spory zapas win z Veneto, Lombardii i kilka butelek z Trentino, które to regiony otaczają Jezioro Garda, gdzie spędziłem część moich  wakacji. 

Słysząc o Veneto, przeciętny winoman od razu pomyśli o Amarone, Valpolicelli, Recioto, Soave, Prosecco. Lombardia pierwsze co przywodzi na myśl to musująca Franciacorta. Na te wszystkie powyższe wina z pewnością warto zwrócić uwagę i również warto zaopatrzyć się w ciekawe etykiety będąc tam na miejscu ( zobacz też ten wpis ). Ale kto słyszał np. o apelacji Custoza, Curtefranca, Valtenesi, Valcalepio, IGT Sebino czy Cellatica?  Powstają tam nie tyko iście miejscowe wina, ale też (jeżeli wiemy jakich konkretnie butelek szukać ) wina niezwykle smaczne, uczciwe, sprawiające mnóstwo przyjemności. Pijąc je tam na miejscu  w towarzystwie tamtejszej kuchni, mając świadomość, że tak dobre rzeczy powstają w niedalekiej odległości – to coś, za czym się tęskni. 

Dzisiaj pokrótce o jednym z takich miejsc, gdzie produkuje się wina, za którymi po prostu człowiek tęskni po powrocie ( jak dobrze, że przywiozłem  ze sobą stamtąd kilka butelek?  ). Mowa o apelacji Valtenesi DOC, która od  2017 roku jest podstrefą Riviera del Garda Classico DOC. Valtenesi DOC to apelacja na południowo – zachodnim brzegu Gardy dla win opartych przede wszystkim na odmianie Groppello. Wina sygnowane nazwą Valtenesi muszą zawierać min. 50% tej odmiany. Natomiast te, na których etykiecie pojawia się nazwa tego szczepu, muszą powstać w minimum 85% właśnie z Groppello. To typowa, lokalna odmiana uprawiana niemalże wyłącznie na tym obszarze od czasów starożytnych Rzymian ( łącznie uprawy Groppello to tylko 300 hektarów ). Używa się głównie jej trzech klonów: Gentile, Mocasina i Santo Stefano. W ramach Valtenesi DOC powstają wina czerwone oraz Chiaretto ( też min. 50% Groppello ). Pozostałe odmiany, które mogą wchodzić w skład kupażu to np. Barbera, Marzemino, Sangiovese, Cabernet Franc, Cabernet Sauvignon, Carmenère,  Merlot.  Wina z Valtenesi doskonale spełniają się w roli win na co dzień, jednak nie brak wśród nich bardziej poważniejszych pozycji.

Swoją uwagę skupiam dziś na Valtenesi i Groppello, gdyż chcę pokrótce przedstawić dwa wina z tej właśnie apelacji oparte na tym szczepie, które niezwykle miło wspominam. Są to Costaripa Castelline Groppello DOC 2011 oraz Pasini San Giovanni Il Valtenesi Groppello DOC 2013.  Oba wina to czyste Groppello.




Na początek, kilka słów o  Costaripa Castelline Groppello DOC 2011.

Costaripa to uznany producent, którego początki sięgają 1936 roku. To już trzecie pokolenie kontynuujące rodzinną pasję wytwarzania win w Valtenesi. Warto zaznaczyć, że wina wychodzą tu spod ręki światowej sławy włoskiego enologa Mattia Vezzola, któremu ojciec przekazał kontrolę nad rodzinną winnicą  
Costaripa di Moniga. To właśnie m. in. on odpowiada także za sukces marki Bellavista, gdzie będąc winemakerem jako jeden z pierwszych zrozumiał, jak wielki potencjał drzemie w Franciacorcie (wpis o mojej wizycie w winiarni Bellavista znajdziesz tutaj   ).

Co do samego wina, to jak wspominałem jest to 100% Groppello Gentile. Średni wiek winorośli to 25 lat. Ręczny zbiór owoców. 35% wina dojrzewa w dębowych beczkach przez 12 miesięcy. Rocznik 2011 prezentuje rubinową suknię, lekko ewaluowaną, wpadającą w odcień miedziany. Pachnie czerwonym owocem, wiśnią, fiołkiem, ziołami, szałwią, pieprzem, drzewem oliwnym. Średnia budowa, eleganckie, harmonijne, z posmakiem czerwonego owocu, karmelu, nuta ewolucji. Kwasowość na średnim poziomie.  Zachwyca swoją pijalnością, jest precyzyjnie pyszne. To naprawdę dobre i całkiem poważne wino. Castelline Groppello wypiłem z niemałą przyjemnością w ogrodzie pośród winnic w lombardzkim Passirano.

To Groppello i ogólnie Valtenesi  jest po prostu idealne w połączeniu z włoskimi dojrzewającymi kiełbaskami, wędlinami, świeżymi oraz lekko twardymi serami. Świetnie komponuje się z pieczonym białym mięsem, ale też wieprzowiną czy smażonym tuńczykiem, tatarem. Bez problemu sprosta też licznym makaronowym daniom czy lżejszym ragu.

Pasini San Giovanni Il Valtenesi Groppello DOC 2013 przywiozłem ze sobą i wypiłem już w domu. Korzenie tego wytwórcy sięgają 1958 roku, kiedy to Andrea Pasini otworzył swoją pierwszą winiarnię. Przez kolejne lata projekt rozwijał się dalej, a winiarnia rozrastała się dokupując kolejne hektary ziemi ( na tą chwilę to 36 hektarów ). Obecnie to wciąż rodzinny biznes i stery sprawuje tu już trzecie pokolenie. Pasini San Giovanni to także czołówka jakości w Valtenesi. Producent może pochwalić się tym, że od 2009 roku poprzez zainstalowane urządzenia produkuje własną energię i ściśle stosuje się do wytycznych dotyczących reducji wydzielania CO2 do atmosfery. Organiczna uprawa w pełni certyfikowana od 2016 roku.

Wina wytwórcy można łatwo rozpoznać po charakterystycznych butelkach. Wśród nich znajduje się Il Valtenesi Groppello DOC 2013 , które zakupiłem i otworzyłem już po powrocie  z podróży. 

To także czyste Groppello. Ręczny zbiór winogron. Wino dojrzewa w stali, gdyż producent wierzy, iż charakter odmiany jest najlepiej wyrażony wtedy, gdy nie ma ona kontaktu z drewnem. Ekspertem od Groppello nie jestem, ale chyba warto zaufać wytwórcy, gdyż wino jest naprawdę dobrze zrobione. Szata wyraźnie rubinowa, ciemnowiśniowa. Pachnie kusząco maliną, dojrzałą wiśnią, jagodą. Do tego ziemisto i słodko balsamiczne nuty. Wyczujemy również odrobinę przypraw. Średnia budowa, kwasowość całkiem spora, świeże, lekko cierpkie z niezłą koncentracją. Znowu pozycja bardzo przystępna, lecz jednocześnie całkiem złożona.

Podobnie, pasuje do półmiska kiełbasek, wędlin, średnio twardych serów. Poradzi sobie też z parmigianą, kawałkiem pieczonego mięsa.

Valtenesi i odmiana Groppello zrobiły na mnie duże wrażenie. Te wina to kwintesencja zasady drink like a local. Valtenesi ma wszystko, czego możemy oczekiwać od dobrego, miejscowego wina. Jest niezwykle pijalne, niezbyt trudne w odbiorze, ale wielu etykietom nie brakuje również sporej złożoności i potencjału. Na pewno nie są to proste, banalne wina. Warto spróbować, aby przekonać się samemu. Ja się w nich zakochałem.

Ciąg dalszy na temat Valtenesi i Groppello jeszcze nastąpi, gdyż na swoją kolej czekają u mnie następne wina z tej apelacji. 


Odkryj więcej z Wino ze Smakiem

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *