Rioja – kilka powodów, dla których warto się tutaj wybrać

Myśląc Rioja, mówisz wino. Pewnie. Strzał w dziesiątkę. W końcu La Rioja to ojczyzna świetnych win. Powstają tu jedne z najlepszych trunków nie tylko w samej Hiszpanii, ale butelki stąd pochodzące od dawna cieszą się uznaniem na całym świecie. Sam niezwykle cenię sobie dobrą rioję, jednak wino to nie jedyny powód, aby odwiedzić ten czarujący region.

Rioja była w planie jednej z moich ostatnich podróży, która obejmowała Kraj Basków. Sam region administracyjnie graniczy z Euskadi (prowincją Alava), więc od Basków nie było daleko ( z kolei jeden z winiarskich podregionów Riojy – Rioja Alavesa znajduje się już na terytorium Kraj Basków, o czym niżej ). Grzechem byłoby tutaj nie dotrzeć, w szczególności, gdy wina tutaj powstające, są bliskie mojemu sercu i podniebieniu. Wina to jedna strona medalu. Region ten mimo swojej winiarskiej popularności pozostaje wciąż w dużej mierze prawdziwy, autentyczny, bez niczego nieświadomej masowej turystyki, naturalnie piękny, pociągający, z historią sięgającą daleko wstecz. To kolejne miejsce, które zrywa ze stereotypową Hiszpanią znaną przez wielu z was. To po prostu Rioja. Nie musi niczego udawać. Żyje swoim tempem, stylem, tradycją i to mi się bardzo podoba. Niezmiernie cieszę się, że mogłem tu spędzić kilka dni, bo nie ukrywam, że zawsze chciałem. Postaram się was przekonać, że warto dotrzeć do La Riojy nawet jeśli wino to niekoniecznie wasza bajka.

1. Po pierwsze wino

Wino to bez dwóch zdań słowo klucz. Tutaj to ono dyktuje rytm i styl życia, daje pracę ogromnej ilości osób. To ono przyciąga do Riojy enoturystów, na winie zbudowana jest w ogromnej mierze tradycja tego miejsca. Mówiąc w skrócie – Rioja żyje z wina i bez niego nie ma Riojy.

Na samym początku chciałbym zaznaczyć, iż Rioja jako region administracyjny i Rioja jako region winiarski, to nie do końca to samo. Rioja pod względem administracyjnym to niewielki obszar ze stolicą w Logrono. Jest to najmniej zaludniony region całej Hiszpanii ( nieco ponad 300 tysięcy mieszkańców ). Z kolei Rioja z punktu widzenia winiarskiego, to strefa podzielona na trzy podregiony: Rioja Oriental (dawniej Baja), Rioja Alta i Rioja Alavesa. Ta ostatnia podstrefa znajduje się w prowincji Alava, która administracyjnie należy już do innego regionu – Kraju Basków. Jak widać, granice administracyjne La Riojy nie pokrywają się w stu procentach z tymi winiarskimi. Nie będę w tym miejscu zanudzał was różnicami poszczególnych podregionów, bo nie o to w tym wpisie chodzi ( choć kwestia, skąd pochodzi wino ma naprawdę duże znaczenie, nawet dla tak małego obszaru jakim jest Rioja ). Kilka podstawowych informacji o samych winach z punktu widzenia ich klasyfikacji możecie znaleźć w jednym z moich poprzednich wpisów – tutaj.

Wino to bez wątpienia największa atrakcja Riojy. Jeśli je kochasz, nie wahaj się tu przyjechać. A jeżeli z winem ci nie po drodze, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że się tutaj w nim zakochasz. Od wielkich marek słynnych na cały świat, po mniejsze winiarnie i rodzinnych producentów – możliwości degustacji, odwiedzin, zakupów jest całe mnóstwo. A wszystko to w zasięgu kilku, kilkunastu minut jazdy samochodem. Rioja jest stosunkowo mała, więc wszędzie można dość szybko i sprawnie dotrzeć. Warto odwiedzić mniej znanych producentów, których wina nie tak łatwo dostać w naszym kraju. W La Rioja ich nie brakuje, a jakość ich etykiet niejednokrotnie bije na głowę wiele butelek od bardziej uznanych firm.

Rioja to przede wszystkim królestwo czerwonego tempranillo. Inne odmiany tutaj uprawiane to np. garnacha, graciano, carinena/mazuelo, maturana tinta, garnacha blanca, viura, malvasia, tempranillo blanco, maturana blanca. Degustujcie jak najwięcej ( oczywiście w granicahc rozsądku ), róbcie zakupy do kraju, bo ceny są na miejscu dużo bardziej atrakcyjne niż u nas.

Będąc jeszcze w temacie wina, Rioja może pochwalić się kilkoma nowoczesnymi projektami winiarni, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Wiele z nich jest absolutnie pięknie wkomponowana w otaczający krajobraz. Bodegas Ysios, Bodegas Baigorri, Marques de Riscal, Eguren Ugarte, Bodegas Marqués de Terán, Bodegas Campo Viejo to przykłady niektórych z nich. Miałem przyjemność odwiedzić kilka bodeg z tej grupy, ale o tym będzie w oddzielnych wpisach.

Podrzucam też listę kilku producentów, za którymi winami warto się rozejrzeć. Oczywiście, nie jest to lista kompletna, bo Rioja ma wiele do zaoferowania.

Polecani producenci: Muga, Vina Todonia, La Rioja Alta, CVNE, Gomez Cruzado, Ramon Bilbao, Roda, Bodegas Baigorri, Marques de Riscal, Eguren Ugarte, Bodegas Santalba, Izadi, Bodegas Sonsierra, Bodegas Marqués de Cáceres, Bodegas Valdelana, Bodegas Ollauri-Conde de los Andes, Bodegas Riojanas, Marqués de Murrieta, Finca Valpiedra, Remelluri, Bodegas Bhilar, Bodegas Remírez de Ganuza, Artuke, Pujanza, Contino, Eguia, Luis Canas, Bodegas Muriel, Bodegas Franco Españolas.

2. Klimatyczne miasteczka

Małe mieścinki to kolejny skarb Riojy. W nich życie płynie zupełnie inaczej, po swojemu. Spokojne, senne miasteczka sprawiają wrażenie, jakby czas się tutaj praktycznie zatrzymał. Wiele z nich ma długą, sięgającą setki lat wstecz historię, co można dostrzec bez problemu. Nie brak tutaj zamków i ruin, które pamiętają niejedną wojnę, niejedną ludzką tragedię. W każdym miasteczku znajdziemy również wiekowe kościoły, które do dzisiaj zapełniają się wiernymi. Laguardia, Elciego, Samaniego, Paganos, Labastida, Abalos, San Vicente de la Sonsierra, Haro, Briones – to tylko kilka przykładów, które niektórych winomanów przyprawiają o szybsze bicie serca. To wokół tych miast w rozległych winnicach powstają wspaniałe i pyszne riojy. Wszystkie z nich udało mi się odwiedzić, podobnie jak stolicę administracyjną regionu – Logrono. W Logrono widać nieco więcej nowoczesności, choć i tak jest tu bardzo kameralnie, a i ślady historii są także wyraźnie widoczne.

Moje serce najbardziej skradły Laguardia, San Vicente de la Sonsierra, Elciego oraz Haro, choć żadnemu z wyżej wymienionych nie można odmówić wyjątkowej atmosfery.

Laguardia jest po prostu piękna i cieszy się mianem stolicy podregionu Rioja Alavesa. To taki mały tutejszy klejnot z pięknym widokiem na okoliczne winnice. Położona na wzgórzu jest niewielka, a spacer po niej zajmuje niewiele ponad pół godziny. Samochody do centrum nie mają wstępu, więc spacer po wąskich uliczkach to czysta przyjemność. Pozostałości starych murów, małe, acz dostojne kościoły, pozostałości twierdzy i górująca nad wszystkim Torre Abacial. Do tego kilka knajpek, dobrze zaopatrzony sklep z winem, malowniczy miejski ogród – tutaj czuć magię prawdziwej Riojy.

Elciego położone jest zaledwie 10 minut jazdy od Laguardii. To równie kompaktowe i kameralne miasteczko będące ważnym punktem na winiarskiej mapie Riojy. To choćby tutaj znajduje się słynny luksusowy hotel i winiarnia Marques de Riscal. Za projekt hotelu odpowiada architekt Frank Gehry ( ten sam, który zaprojektował Muzeum Guggenheima w Bilbao ). W Elciego mieszkałem przez kilka dni i czułem się tu naprawdę świetnie. Kilka uliczek, kościół, knajpka, dwa, trzy bary, gdzie w miłej atmosferze można popijać wino, a wokół winnice po horyzont. Już tęsknię.

Niezwykle magicznym miejscem jest San Vicente de la Sonsierra znajdujące się w Rioja Alta. Majestatycznie wygląda już z daleka przyklejona do rzeki Ebro z górującym Castillo San Vicente. Swego czasu była to największa forteca w królestwie Navarry powstała pod koniec XII wieku, choć początki sięgają jeszcze dalej wstecz. San Vicente de la Sonsierra przesiąknięte jest historią – czujesz to od razu, gdy się tu tylko pojawisz. To miejsce ma coś w sobie, co trudno określić. Pewien czar, rodzaj magii, ducha przeszłości. Jakby te stare mury chciały przekazać ci to, czego przez setki lat były świadkiem. A pewnie niejedno widziały. Koniecznie trzeba wejść na zamek i wieżę skąd roztaczają się piękne widoki na całą okolicę. Spacer z centrum to dosłownie kilka minut. Cisza, spokój, a w weekendowy rześki poranek senne miasteczko jeszcze się nie obudziło, co bardzo mi odpowiadało. W okolicy nie brak też oczywiście winiarni, w tym tej, którą bardzo sobie cenię – Bodegas Sonsierra.

Z kolei Haro, to winiarska stolica podregionu Rioja Alta. Tutaj też wszystko kręci się wokół wina. W mieście znajdziemy słynne tradycyjne bodegi ( wystarczy wymienić choćby CVNE, R. López de Heredia Viña Tondonia, La Rioja Alta, Bodegas Muga, Bodegas Roda, czy Gómez Cruzado ), świetne knajpy i bary pinchos, klimatyczne centrum. Haro nie można odmówić uroku i czaru. Jest dumne ze swojej winiarskiej tradycji i w sumie nie ma się czemu dziwić, bo ma ku temu powody. O Haro napiszę jeszcze nieco więcej innym razem, gdy wspomnę o swoich odwiedzinach w tutejszych bodegach.

3. Sierra de Cantabria

Łańcuch górski Sierra de Cantabria znajdujący się w prowincji Alava tworzy wyjątkowy krajobraz w La Rioja. Majestatyczne góry to piękne tło dla rozległych winnic, a i nie są bez znaczenia dla tutejszego klimatu. Rioja położona jest w dolinie między wspomnianymi Sierra de Cantabria na północy, a kolejnym pasmem Sierra de la Demanda na południu. Te ostatnie góry często powstrzymują napływ gorącego powietrza z hiszpańskiej mesety ( płaskowyżu ). Natomiast Sierra de Cantabria w dużej części chronią przed frontami znad Atlantyku. Pasma górskie to także idealnie miejsce do pieszych wędrówek dla wszystkich tych, którzy kochają tego typu aktywność. Spokój i piękne widoki gwarantowane.

4. Kuchnia

Kolejnym argumentem przemawiającym za wyprawą do Riojy jest jej kuchnia. Gdzie dobre wino, tam i zwykle doskonała kuchnia i nie inaczej jest tym razem. Region ten jest naprawdę doskonałą gastronomiczną destynacją, choć niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Tradycyjna tutejsza kuchnia opiera się przede wszystkim na mięsie. Jesteśmy dalej od wybrzeża, więc ryby i owoce morza schodzą na dalszy plan, jednak są tutaj powszechnie dostępne i często wykorzystywane ( np. tradycyjny dorsz w sosie z pomidorów i papryki ). W La Rioja króluje jagnięcina, wieprzowina, dziczyzna, wołowina. Mięso piecze się, dusi, grilluje. Do tego doskonałe chorizo, kaszanka, rozmaite rodzaje fasoli, ziemniaki w różnej postaci, papryczki piquillo, szparagi, karczochy. Nie brakuje też świetnych lokalnych serów ( np. Camerano z mleka koziego produkowany od XI wieku ), miejscowych słodkości i wypieków. W tych ostatnich nierzadko dostrzec można arabskie wpływy. Kuchnia opiera się tutaj na długiej tradycji, choć można też znaleźć miejsca serwujące lokalne specjały w nieco bardziej nowoczesnym wydaniu.

Kultura pinchos w La Rioja również ma się świetnie. Te małe danka królują w wielu barach i knajpkach, a grzechem byłoby ich nie spróbować. Od prostych, po takie bardziej wyrafinowane. Rioja to bezapelacyjnie idealne miejsce na tego typu przekąski. Sporo fajnych barów pinchos znajdziecie np. w Haro, ale moim zdaniem na najlepsze pinchos w regionie trzeba udać się do stolicy – Logrono. To tutaj na niewielkim obszarze kilku uliczek działają doskonałe bary pinchos, które zapełniają się klientami ( głównie miejscowymi ) w południe i wieczorową porą. Calle del Laurel, Travesia de Laurel, Calle San Agustín, Calle San Juan, Calle Albornoz – na tych ulicach znajdziecie to, co najlepsze. Wystarczy jedynie kilka euro, aby najeść się do syta. Wybór jest naprawdę ogromny i polecam przyjść tutaj minimum dwa razy, aby zasmakować w jak największej ilości pinchos. Obowiązkowo z rioją w kieliszku, która dodatkowo ułatwi trawienie 😉 Nie ma pinchos bez wina.

Ponadto, w Logrono działa Mercado San Blas/Mercado de Abastos – lokalny targ, na którym można zaopatrzyć się w bardzo dobre miejscowe produkty. Świetne miejsce na zakupy.

5. Spaceruj po winnicach i podziwiaj widoki

Winnice w wielu miejscach tworzą piękną scenerię i nie inaczej jest w La Rioja. Spacer po nich naprawdę mnie odpręża, a jeżeli dodatkowo wokół siebie mam wyjątkowy krajobraz, to mogę chodzić godzinami. Spokój, cisza, czyste powietrze, zero ludzi. Winorośle po horyzont razem z Sierra de Cantabria wyglądają zjawiskowo. Polecam też wybrać się samochodem na punkt widokowy Balcon de la Rioja. To raptem 10 km od Laguardii. Z góry podziwiać możemy spektakularną panoramę regionu – w słoneczny dzień jak na dłoni widać rozległe winnice i miasteczka Riojy. Można nacieszyć oczy.

Rioja wciąż jest autentyczna i przez to piękna. Nie ma tutaj masowej turystyki – w to miejsce docierają tylko wytrawni wielbiciele przede wszystkim dobrego wina, ale też ci którzy cenią sobie świetną kuchnię, spokój, przy okazji obcując z nieco inną Hiszpanią niż ta, którą większość zna. W La Rioja można nakarmić swoje zmysły w każdym tego słowa znaczeniu. Ja nakarmiłem – teraz wasza kolej.


Odkryj więcej z Wino ze Smakiem

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *