Kto mnie zna ten wie, że albariño to jedna z moich ulubionych białych odmian winorośli i po te wina zawsze sięgam z wielką przyjemnością. W hiszpańskiej Galicji i jej regionie Rias Baixas albariño udaje się znakomicie, o czym wielu przekonywać nie trzeba. Spróbujmy więc kolejnego wina pochodzącego właśnie stamtąd.
Zanim jednak przejdziemy do samego wina, to jeszcze krótkie przypomnienie paru podstawowych informacji. Albariño to endemiczna odmiana winogron typowa dla hiszpańskiej Galicji, ale występuje również na północy Portugali, gdzie znana jest jako alvarinho. Badania wykazują, że ta odmiana uprawiana jest w regionie Rías Baixas od ponad tysiąca lat, który stanowi jej zagłębie. Za kolebkę szczepu uważa się rzekę Umia, gdyż to na jej brzegach winorośl rośnie „od zawsze” i w lokalnych archiwach istnieją informacje o najstarszych winnicach tam zlokalizowanych. Albariño świetnie czuje się w wilgotnym i atlantyckim klimacie Rias Baixas, jednak jego uprawa nie jest łatwa, a i wydajność samej odmiany na krzewach nie należy do największych.
Do rozwoju winiarstwa w Rias Baixas i samego albariño przyczynili się Cystersi, którzy osiedli w Galicji po pielgrzymkach do Santiago de Compostela. Skupili się oni na uprawie winogron i rozwoju technik enologii. Winnice pozostały pod opieką klasztorów i mnichów do końca XVIII w. kiedy to odgórnym dekretem skonfiskowano i zlicytowano ich majątek. Następnie winnice przeszły w ręce bogatych właścicieli ziemskich, a z czasem wiele z nich opuszczono czy sprzedano. Dopiero od lat osiemdziesiątych albariño zyskało większe i poważniejsze zainteresowanie. W 1988 roku Rias Baixas oficjalnie otrzymało status apelacji i obecnie podzielone jest ono na następujące podstrefy: Val do Salnés, Condado do Tea, O Rosal, Soutomaior, Ribeira do Ulla. Albariño powoli zapracowało na tytuł „białej gwiazdy” Galicji i obecnie jest niekwestionowaną, flagową odmianą regionu. W Rias Baixas działa wielu świetnych producentów, którzy tworzą arcyciekawe wina, za którymi tak przepadam. Albariño to zwykle kwintesencja mineralności, oceaniczności, atlantyckiej świeżości, owocowości, lekkości, kwasowości, czemu nierzadko towarzyszą słone akcenty. Winiarze potrafią też potraktować odmianę w nieco inny sposób produkując wina dużo bardziej złożone, głębokie, o kremowej fakturze za sprawą dojrzewania na osadzie czy nawet kontaktu z beczką. Dla mnie albariño to zdecydowanie jeden z faworytów, jeśli chodzi o biel i zawsze sięgam po nie z ogromną radością. Uśmiech na twarzy wywołuje również butelka Bodegas Granbazán Etiqueta Ámbar Albariño 2020

Bodegas Granbazán została założona w 1981 roku przez rodzinę Otero i znajduje się w Val do Salnés, w sercu Rías Baixas. Obecnie winiarnia należy do Pedro Martínez Hernándeza, który zakupił ją w 2017 roku ( jest również właścicielem doskonałej Bodegas Baigorri, o której pisałem tutaj ). Siedziba producenta to piękny neoklasycystyczny budynek pokryty niebieskimi płytkami i otoczony winnicami. Wspaniale komponuje się z lokalnym krajobrazem i nie ma w tym przesady, że to jedna z najpiękniejszych posiadłości w Galicji. Winnice Granbazán w Tremoedo, niedaleko Cambados, obejmują 14 ha. Stąd już naprawdę niedaleko do Atlantyku. Oprócz tych 14 ha wokół samej winiarni, wytwórca ma jeszcze 3 ha w Covas del Lobos.





Winnice znajdują się na wysokości 100 m n.p.m., posiadają idealne dla lokalnych szczepów granitowe gleby, a winne krzewy mają głęboko osadzone korzenie. Formą prowadzenia winorośli jest tzw. „parra”, która polega na szerokim rozpościeraniu gałązek na wysokości 1,8 – 2 m nad ziemią. Dzięki temu roślina chwyta więcej słońca, a powietrze swobodnie wędruje między krzewami.
Z portfolio Granbazán sięgam po wspomniane Etiqueta Ámbar Albariño 2020. Grona pochodzą z 35-letnich winnic i są zbierane ręcznie. Maceracja i fermentacja w niskiej temperaturze. Wino dojrzewa na osadzie w stalowych kadziach 6-8 miesięcy. W kieliszku cytrus, owoce tropikalne, banan, ananas, miąższ dojrzałej brzoskwini, sernik mango, limonka, skała, mineralność, lekko piekarnicze aromaty. Na podniebieniu dobrze zbudowane, energiczne, wyraziste, wyraźnie kwasowe, lekko słone, ale i owocowe, przywołujące oceaniczny powiew Atlantyku. Jest tutaj osobowość, świeżość, spora klasa i elegancja. Świetne i zarazem poważne albariño, czyli takie, jakie lubię.
Sprawdzi się z owocami morza, ostrygami, rybą, tajską kuchnią, pastą lub risotto z kremowym sosem, prosciutto, grillowaną ośmiornicą z papryką i oliwą, zapiekanką z kurczaka, empanadas.


Wino zakupiłem u importera Festus

Odkryj więcej z Wino ze Smakiem
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.