Burmester Colheita 2003

Pozostaję w klimatach win wzmacnianych i po niedawnej degustacji Porto Vintage ( Zobacz Tutaj ) tym razem sięgam również po Porto, ale w zupełnie innym wydaniu, gdyż próbuję Colheity. Co prawda, Colheita to również rocznikowe Porto, jednak reprezentujące odmienną stylistykę. Jest to swoistego rodzaju rocznikowe Tawny, gdyż Colheita dojrzewa minimum 7 lat w beczkach, a po zabutelkowaniu jest gotowe do picia, w przeciwieństwie do  Porto Vintage, które spędza w beczkach jedynie dwa lata, a następnie potrzebuje dłuższego leżakowania w butelce.

Początki marki Burmester sięgają lat trzydziestych XVIII wieku, kiedy to Henry Burmester i John Nash założyli w Londynie firmę handlową. Później przenieśli się do Vila Nova de Gaia i w  1750 roku zaczęli dostarczać Porto na Wyspy Brytyjskie i do innych krajów Europy. Pod koniec XVIII wieku firma została rozwiązana, kiedy to Henry Burmester Jr. i jego dwóch synów stworzyli nową firmę zajmującą się winem Porto – H.Burmester & Sons. Sama rodzina Burmester wywodzi swoje korzenie z północnych Niemiec.

Obecnie Burmester to mała posiadłość należąca do dużej grupy Sogevinus. Specjalnością marki są wiekowe Tawny i Colheity. To właśnie ich Colheitę wypiłem w ostatnim czasie. Jak już zaznaczyłem, Porto Colheita to wino z jednego rocznika, jest to pewnego rodzaju rocznikowe Tawny, zupełnie odmienna stylistyka niż klasyczny rocznikowy Vintage. Jednak wcale nie jest łatwo odróżnić dobrą 10 – letnią Colheitę od dobrego 10 – letniego Tawny. To, co wyróżnia Colheitę to kwestia tego, że musi ona dojrzewać min. 7 lat w beczkach, a na etykiecie ma zawsze podaną datę zabutelkowania. Moje wino pochodzi z rocznika 2003, a do butelek trafiło w 2016 roku.  Z pewnością trzeba stwierdzić, że Porto Colheita to wino wyższej jakości, wiele zależy też od konkretnego rocznika. Można śmiało powtórzyć za Rolfem van der Niepoortem, że „Vintage jest królem Porto, a Colheita jego prezydentem”. Na pewno warto zainwestować w dobre tego typu  wino. Nie jest również problemem znalezienie na rynku znacznie starszej Colheity, czy to od Burmestera, czy innego domu Porto.

A jak prezentuje się ta od Burmestera rocznik 2003? Posiada ceglasto płową suknię, jest złożona, dojrzała, ale wciąż pełna świeżości. Mamy tu miód, suszone owoce, karmel, wanilię, orzechy, aromaty żywiczne. Do tego nuta kajmaku i pomarańczy w ustach. Jest dość wytrawne z dobrze zrównoważonym alkoholem, utlenione z długim wytrawno orzechowym finiszem wspartym nutką miodowej słodyczy.

Kieliszek takiego wina solo to bardzo dobry pomysł. Ale Colheita zyska na wartości, gdy podamy ją z kawałkiem dojrzałego, orzechowego w smaku Cheddara czy dojrzałej Goudy. Można tez spróbować z dojrzałym Pecorino, Parmezanem lub Manchego. Do wyboru mamy też desery oparte na orzechach, karmelu, toffi, suszonych owocach. Tarta z pekanami bądź orzechami włoskimi, tarta pomarańczowa, crème brulee, ciasto miodowo – migdałowe, pudding bożonarodzeniowy, nugat orzechowy, gorzka czekolada, lody karmelowe. Albo foie gras i brioche.

Wino tego typu pasuje również jako prezent ( patrz zakładka Wino Na Prezent ).

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wino dostępne u kilku importerów


Odkryj więcej z Wino ze Smakiem

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *