Ca’ Del Baio Barbaresco Autinbej 2015 – garść wspomnień zamkniętych w butelce

Uwielbiam wracać do takich win. Nie tylko dlatego, że są po prostu świetne, ale też z powodu tego, iż przywołują piękne wspomnienia. Czasami aż nie chce się wierzyć, jaki ładunek emocjonalny niesie ze sobą na pozór zwykła butelka wina. Wiele osób tego nie rozumie, znam takich, którzy podchodzą do całej tej kwestii ze sporym dystansem i pewnie nigdy nie doświadczą oni swoistego rodzaju magii, którą mam na myśli. A szkoda, bo powtórzę w tym miejscu po raz kolejny, iż wino to nie tylko zwykły trunek. To pewna historia, opowieść, filozofia, wreszcie ludzie, którzy za nim stoją i mają nam nierzadko wiele do przekazania. Wino to cały kontekst zamknięty w tej na pozór zwykłej butelce. Wino to też cudowne wspomnienia, które zostają z nami na długo. Uwielbiam je kolekcjonować, gdyż to chyba najcenniejsza pamiątka, jaką mogę przywieźć ze sobą z każdej podróży.

Wybaczcie dość rozbudowaną refleksję na wstępie, ale to właśnie czuję, gdy otwieram wino, które jest czymś więcej niż tylko kolejną anonimową etykietą. Jeśli odwiedziłeś piękne miejsce, gdzie ono powstaje, stąpałeś po ziemi, która rodzi te konkretne winogrona, poznałeś cudownych ludzi pełnych pasji, za sprawą których możesz cieszyć się tym winem – to właśnie doświadczasz magii, jaką ma w sobie wino. Ca’ Del Baio w Piemoncie idealnie wpisuje się w powyższe słowa. Odwiedzając tę winiarnię w Treiso w regionie Barbaresco zrozumiesz, co mam na myśli. Wspaniałe piemonckie krajobrazy, piękne winnice, przesympatyczni ludzie przepełnieni miłością do swojej ziemi, pracy, wina. To wszystko przekazują tobie w każdej butelce. Jakiś czas temu poświęciłem im oddzielny wpis, więc wszystkich zainteresowanych odsyłam tutaj.

Miałem szczęście odwiedzić już kilka takich miejsc, gdzie wino nie jest tylko „zwykłym winem”, a czymś zdecydowanie więcej. U rodziny Grasso, która stoi za Ca’ Del Baio można to odczuć w pełni. Dlatego też z ogromną przyjemnością otwieram jedną z ich etykiet – Ca’ Del Baio Barbaresco Autinbej 2015.

To podstawowe barbaresco producenta powstające z gron pochodzących z kilku winnic, jednak już ta butelka ukazuje spory potencjał. Miałem okazję degustować Autinbej podczas samej wizyty w winiarni ( wtedy próbowałem rocznik 2017 ), a teraz z wielkim entuzjazmem otwieram rocznik 2015. To 100% nebbiolo macerowane 9-15 dni w stalowych kadziach. Dojrzewa 24 miesiące w dużych beczkach z dębu slawońskiego, a następnie kilka miesięcy w butelce przed wyjściem na rynek. Częstuje nas wiśnią, maliną, słodkimi korzennymi przyprawami, są też jagody, suszone kwiaty, konfitura malinowa, wiśnia w alkoholu, ziemia, kurz. Pełne, taniczne, eteryczne, z kwasowością na średnim poziomie, poważne, napięte i z dalszym potencjałem. Kawałek świetnego barbaresco, które ma przed sobą jeszcze kilka lat.

Można podać do czerwonego mięsa, steka, kaczki, dzikiego ptactwa, pieczonej jagnięciny, gulaszu, ossobuco, sosu grzybowego, trufli, risotto z grzybami, bogatej pasty z mięsnym sosem, dojrzałego i twardego sera.

Wino zakupiłem zagranicą

Postaw mi kawę na buycoffee.to


Odkryj więcej z Wino ze Smakiem

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *