Marzy mi się, aby już w końcu przyszło do nas lato. Lato z prawdziwego zdarzenia – ciepłe, słoneczne ( może być nawet upalne, bo ja uwielbiam takie klimaty ), z wcześnie budzącymi mnie promieniami słońca, które zachęcają do porannego biegania po lesie ( sprawia mi to ogromną przyjemność i daje zastrzyk pozytywnej energii na cały dzień ). Ta tegoroczna wiosna mnie już znudziła, zresztą trudno nazwać to, co widzimy za oknem wiosną, nawet nie wiem, jak określić taką pogodę. Chyba powinienem na stałe zmienić strefę klimatyczną na bardziej południową – Hiszpania, Włochy, Portugalia, Grecja – to wcale nie jest zły pomysł, tylko trochę trudniej z jego realizacją.
Ostatnio zafundowałem sobie ( przynajmniej myślami ) krótki wypad do Włoch, a to za sprawą wina ( w zasadzie to dwóch ) idealnego na cieplejsze dni, takiego, które potrafi chyba większość z nas wprawić w dobry nastrój i osłodzić nieco szaroburą codzienność. Pijąc owe wino w myślach przeniosłem się gdzieś na śródziemnomorskie wybrzeże o poranku, gdzie promienie wschodzącego słońca, lekki, orzeźwiający wiaterek od morza zapowiadają kolejny wspaniały dzień. Takim winem mógłbym witać tam każdy poranek ( mimo, że nie jestem aż tak wielkim wielbicielem tego stylu wina, to dla tej butelki mogę zrobić wyjątek ). Zresztą jest to poranny rytuał wielu osób, szczególnie we Włoszech, rozpoczynać dzień ( głównie podczas weekendu ) od kieliszka tego właśnie wina. I nie ma się czemu dziwić, bo nadaje się do tego idealnie. Do tego jakieś lekkie śniadanie, może na słodko i zapewniam, że nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Co to za wino? Oczywiście Moscato d’Asti – leciutkie, zwiewne, niewinne, młodzieńcze i po prostu pyszne. Jednak w moim przypadku nie jest to pierwsze lepsze Moscato d’Asti, na które możemy natknąć się w wielu miejscach. Miałem okazję skosztować Moscato d’Asti DOCG 2015 od Paolo Saracco, moim zdaniem jednego z najlepszych producentów tego właśnie wina, które pochodzi z królestwa Barolo i Barbaresco – Piemontu. Próbowałem też innego Moscato d’Asti, a mianowicie Moscato d’Asti Alte Rocche DOCG 2015, nie tak doskonałego jak to od Saracco, ale wciąż trzymającego przyzwoity poziom.
Moscato d’Asti to idealne wino na rozpoczęcie leniwego, ciepłego poranka, gdy nie musimy się nigdzie spieszyć. Włosi delektują się owym Moscato także podczas Bożego Narodzenia i Nowego Roku popijając nim panettone – rodzaj babki pochodzącej z Mediolanu. Ważne, aby odróżniać Moscato d’Asti DOCG od Asti DOCG. Oba wina pochodzą z Piemontu, oba z prowincji Asti, ale Moscato d’Asti jest zazwyczaj lepszej jakości, szlachetniejsze, o niższym alkoholu, słodsze i przede wszystkim jest to wino frizzante, czyli lekko musujące, podczas gdy Asti DOCG to wino spumante, a więc w pełni musujące. Oba wina powstają oczywiście ze szczepu Muskat (Muscat Blanc a Petits Grains ). Moscato d’Asti powstaje przy zastosowaniu metody zbiornikowej ( Charmata ), z pewnymi modyfikacjami. W tym wypadku mamy do czynienia tylko z jedną fermentacją. Moszcz winogronowy jest umieszczany w zbiornikach pod ciśnieniem, dodawane są drożdże, które inicjują fermentację. Początkowo pozwala się, by dwutlenek węgla uwolnił się, a pod koniec fermentacji zatrzymuje się pożądaną ilość dwutlenku węgla, by osiągnąć właściwy poziom bąbelków. Kiedy alkohol osiąga poziom około 5%, wino chłodzi się, co zabija drożdże i w konsekwencji fermentacja zostaje zatrzymana. Drożdże usuwa się poprzez filtrację, zanim wino trafi do butelek. Więcej o samych winach musujących można przeczytać tutaj i tutaj.
A jakie jest właściwie Moscato d’Asti od Paolo Saracco? Po prostu świetne, cudowne, pieszczące nasze podniebienia. Warto od czasu do czasu zafundować sobie takie doznania. Nos pełen świeżutkich winogron, słodkiej brzoskwini, pomarańczy. Do tego akacja, jaśmin, miód. Miękka słodycz zbalansowana kwasowością, delikatne bąbelki i lekki posmak miodu. Mnóstwo radości i przyjemności, wino pełne entuzjazmu, którym wprost nas zaraża. Gdy je odpowiednio schłodzimy, trudno znaleźć lepsze wino na upalne dni.
Z kolei Moscato d’Asti Alte Rocche może nie jest już tak wyborne, jak to wyżej opisane, jednak nadal dostarcza sporo przyjemności dla fanów Moscato. Trochę mniej świeże i aromatyczne, ale wciąż bardzo owocowe: brzoskwinie, winogrono, morele, ananas, miód, trochę może brakuje mu kwasowości. W każdym razie nie jest źle.
Inni polecani producenci Moscato d’Asti, za którymi warto się rozglądać to np. L’Armangia, Bera, Briada, Cascina Fonda, Il Falchetto, Icardi, Rivetti, Vajra, Marco Negri.
Co można podać do Moscato d’Asti? Poza panettone, jak to jest w przypadku Włochów, mogę zaproponować szarlotkę, tarte owocową czy cytrynową, mus owocowy, naleśniki z owocowym nadzieniem, crepes suzette. Chałka z miodem, napoleonka, świeże owoce, zabajone, serniki, a nawet pączki również powinny być właściwym wyborem.
Na koniec moje lekkie sałatkowe inspiracje, które mogą się świetnie sprawdzić jako posiłek podczas cieplejszych dni. Łączą w sobie moje ulubione składniki jak np. bataty, mango, buraki, kaszę gryczaną i świeże warzywa, które podczas pieczenia nabierają zupełnie innego, cudownego charakteru i smaku.
Sałatka z pieczonych warzyw z brązowym ryżem i klementynkami
Składniki ( 1 porcja ):
- 1 średnia czerwona papryka
- 1 mała czerwona cebula
- 1 mały batat
- ½ cukinii
- 5 pomidorków koktajlowych
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka nasion kolendry
- Kilka gałązek tymianku
- Oliwa
- 100g brązowego ryżu
- 2 klementynki
- 50g fety
Przygotowanie: Rozgrzać piekarnik do 200 stopni. Paprykę pokroić w paski, a cebulę w ósemki. Batata pokroić w łódeczki. Cukinię pokroić w kostkę. Pomidorki oberwać z szypułek. Czosnek lekko rozgnieść. Ułożyć warzywa dużej brytfance. Kolendrę rozgnieść w moździerzu i posypać nią warzywa. Oberwać z tymianku listki i dodać do warzyw. Warzywa skropić oliwą, posolić lekko i wszystko wymieszać. Piec przez 40 minut. W tym czasie ugotować ryż i wymieszać go z warzywami, gdy będą już upieczone. Obrać klementynkę i pokroić w plastry. Sok z drugiej klementynki wycisnąć do warzyw i wymieszać. Sałatkę przełożyć do miski, na wierzchu ułożyć plastry klementynki i posypać pokruszoną fetą. Podawać od razu lub pozwolić sałatce ostygnąć.
Kolejna propozycja to sałatka z pieczonych warzyw z gruszką, mango i kaszą gryczaną.
Składniki ( 1 porcja ):
- 1 mały batat, pokrojony na kawałki
- 1 burak, pokrojony na kawałki
- Oliwa, szczypta pieprzu
- 1 mango, pokrojone w kostkę
- Sok i skórka otarta z 1 cytryny
- 3 gałązki tymianku
- 1 gruszka, pokrojona wzdłuż na 8 cząstek
- 150g kaszy gryczanej niepalonej, namoczonej w wodzie przez około 2 godziny, a następnie odcedzonej
- 40g orzechów włoskich, posiekanych z grubsza
- Garść posiekanej natki pietruszki
- 60g niebieskiego sera pleśniowego, pokruszonego
Przygotowanie: Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Na blachę położyć papier do pieczenia i wyłożyć kawałki batata, buraka i mango, skropić oliwą i połową soku z cytryny, posypać pieprzem, dodać tymianek. Piec około 25 minut aż batat i burak zmięknie ( mango można dołożyć na ostatnie 10 minut pieczenia ). Wyjąć blachę z piekarnika, dodać gruszkę, skropić oliwą i wstawić z powrotem do piekarnika na 10 minut. Odcedzoną kaszę gryczaną wymieszać z odrobiną oliwy i resztą soku z cytryny oraz skórką i większością orzechów i natki. Posolić do smaku. Nałożyć kaszę gryczaną na talerz, na wierzchu rozłożyć upieczone warzywa, posypać serem pleśniowym, resztą orzechów i natki.
Ostatni przepis to marchewkowe pappardelle z indykiem.
Składniki ( 1 porcja ):
- 4 marchewki
- 1 pierś z indyka pokrojona w kostkę ( można użyć piersi z kurczaka, krewetek, czy upieczonego łososia )
- 50 g orzechów nerkowca
- 2 łyżki miodu
- 1 łyżka octu z czerwonego wina
- mały pęczek kolendry
- pieprz
- sól
- 2 łyżeczki wiórków kokosowych
- 2 szczypty czarnego sezamu
- olej do smażenia
Przygotowanie: Marchewki umyć i obrać, a następnie obieraczką do warzyw pokroić je w paski. Ugotuj paski marchewek na parze (ok. 8-10 minut). Odciąć górną część pęczka kolendry, by zachować ładne liście i odłożyć je. Resztę kolendry posiekaj wraz z pędami. Na suchej głębokiej patelni uprażyć orzechy. Gotowe zdjąć z patelni. Wlej trochę oleju na patelnie, wrzucić kawałki indyka i smażyć przez około 5 minut aż będzie gotowy. Wlać ocet i dodać miód oraz orzechy. Smażyć przez chwilę, aż indyk i orzechy pokryją się glazurą z miodu, ale niezbyt długo, wystarczy dosłownie parę sekund. Na patelnię przełożyć ugotowaną marchewkę, dodać posiekaną kolendrę, doprawić pieprzem i w razie potrzeby solą. Wymieszać wszystkie składniki. Podawać ze świeżymi listkami kolendry, posypane odrobiną wiórków kokosowych i czarnego sezamu.
Moscato d’Asti DOCG 2015 Paolo Saracco – importer: Mielżyński
Moscato d’Asti Alte Rocche DOCG 2015 zakupiłem w Makro Cash&Carry
Odkryj więcej z Wino ze Smakiem
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.








