Prà Morandina Amarone della Valpolicella 2011

Powoli wkraczamy w tę porę roku, kiedy to z większą ochotą sięgamy po wina cięższe, strukturalne, bogate. Jesień i zima to dobry czas, aby częściej wyciągać z piwnicy potężniejsze wina czerwone, które zdecydowanie bardziej pasują do panującej za oknem aury niż ich lżejsze odpowiedniki. Choć na dobre wino zawsze jest odpowiednia pora, to sam zwykle z większym entuzjazmem otwieram tego typu butelki właśnie w jesienno-zimowym okresie.

Jednym z win, które sprawdza się podczas długich i chłodnych wieczorów jest amarone. To chyba najbardziej odpowiedni czas na jego degustację. Amarone to wielkie wino z okolic Werony i jedno z wielkich win nie tylko samej Italii, ale i całego świata. Oczywiście nie oznacza to, iż każde jest warte uwagi. Obok przealkoholizowanych, przesłodzonych i zbyt mocno potraktowanych beczką, są na szczęście amarone wybitne, wiele z nich z pojedynczych winnic, pięknie zrównoważone, godne długiego przechowywania i najlepszych okazji, Po takie amarone lubię sięgać – takie, które nie przytłacza swoim monstrualnym i beczkowo-budyniowym charakterem, a jest wyrafinowane, eleganckie, pełne słodkiego owocu, aksamitnej faktury zachowując jednocześnie całe swoje bogactwo. Dziś wracam do producenta, jakim jest Azienda Agricola Graziano Pra. Niedawno opisywałem jego ciekawą valpolicellę ripasso ( patrz tutaj ), a teraz otwieram tytułowe amarone.

Dla szybkiego przypomnienia, winiarnia Pra, w której rządzi Graziano Pra, znana jest przede wszystkim z białych win pod postacią soave, a sam Graziano uchodzi za eksperta w tej dziedzinie. O wytwórcy w kontekście soave pisałem już na blogu tym miejscu. Pra pojawił się też w dolinie Valle di Mezzane we wschodniej Valpolicelli, gdzie w winnicach La Morandina na wysokości 500 m n.p.m. uprawianych w sposób organiczny, tworzy trzy etykiety – klasyczną valpolicellę, ripasso oraz amarone. Gleby bogate w kredę, margiel, wapień, niższa wydajność oraz wyższa lokalizacja winnic pozwalają uzyskać wina eleganckie, świeższe, o średniej budowie, ale jednocześnie treściwe, przystępniejsze w odbiorze. Jeżeli dodamy do tego talent Graziano, to rysuje nam się ciekawa sprawa.

Jego amarone to blend odmian corvina, corvinone, rondinella, oseleta. Winnice znajdują się na wysokości 450 m n.p.m. a krzewy liczą sobie ponad 20 lat. Wyselekcjonowane grona są podsuszane przez 2 miesiące. Wino dojrzewa przez dwa lata w tonneaux i barriques oraz rok w dębowych beczkach o pojemności 20 hektolitrów. Przed wypuszczeniem na rynek, spędza jeszcze rok w butelce. To amarone nieco inne od mainstreamu. Jest swoiście lekkie mimo 16,5% alkoholu, niezwykle świeże, eteryczne, zwiewne, choć nie brak mu ciała. Wiśniowo-korzenne, pikantne, z odrobiną borówki, pieprzu, lukrecji, nieco krwiste, z nutą smażonego mięsa, suszonymi kwiatami, dojrzałą wiśnią, zaznaczoną ziołowością. Wyraźna kwasowość, mineralna świeżość, wciąż pełne życia, dobrze zbudowane, ze sporą elegancją, soczyście owocowe i okraszone orientalną przyprawą. Wyjątkowe na swój sposób.

Do dziczyzny, ptactwa, wyrazistej i dobrze doprawionej mięsnej kuchni, wyrazistego twardszego sera, żeberek w pikantnej marynacie, mięsnej kuchni w azjatyckim wydaniu.

Wino zakupiłem zagranicą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EnglishPolish
%d bloggers like this: